Ja też tak miałam,ponieważ od samego początku wierzyłam że Marek jest tym jedynym,dlatego teraz nie mogę uwierzyć że stał się takim facetem który chce dla mnie jak najgorzej... Z zamyśleń wyrwał mnie głos Josepha :
-Już prawie jesteśmy-powiedział i położył rękę na moim kolanie
-Ty lepiej patrz na drogę-powiedziałam zabierając jego rękę
Wiedziałam o co mu chodzi ale na razie nie miałam zamiaru oddawać się fascynacji jego ciałem,jeszcze za świeża jest rana po tym jak Marek mnie zgwałcił.Wiem że Joseph to rozumie,ale jak każdy facet ma pociąg seksualny silniejszy niż kobieta...
Moim oczom ukazał się piękny drewniany domek,z dala od gwaru miasta,w zaciszu.Gdy się zatrzymaliśmy szybko wybiegłam z samochodu by bliżej się przyjrzeć. Na przeciwko drewnianego domku były góry a po prawej stronie jezioro,do którego bym wskoczyła jak by bym miała tylko strój kąpielowy. Nie mogłam uwierzyć że Joseph przywiózł mnie do tak cudownego miejsca.Nie odzywałam się do niego ,ale w końcu z moich ust padły trzy słowa:
-Tu jest pięknie-Wiem,przez cały weekend ten domek jest nasz-powiedział i złapał mnie od tyłu tuląc się
-Nawet nie wiesz jak się ciesze że chociaż na chwilę mogę zapomnieć o tym wszystkim-powiedziałam biorąc go za rękę
Wziął mnie za rękę i poszliśmy na spacer podczas którego nie raz,nie dwa a dużo dużo więcej razy się przytulaliśmy,całowaliśmy.Nie bałam się że nie ma tu cywilizacji,ponieważ cieszyłam się że mogę spędzić weekend z chłopakiem którego kocham najmocniej na świecie i nic ani nikt nie mógł naszego spokoju zakłócić...chyba że byłby to Marek.Nagle mnie oświeciło i musiałam wyznać Josephowi że Marek był policjantem i nie będzie się tak łatwo go pozbyć.
-Joseph?
-Mhm-mruknął całując mnie w szyje tak że poczułam przyjemny dreszczyk na całym ciele
-Muszę Ci coś powiedzieć-powiedziałam przystając przy skałach
-Mam nadzieje że nie jesteś w ciąży z Markiem bo nie darowałbym mu tego-powiedział Joseph i miał już ręce złożone w pieści
-Nie,spokojnie-powiedziałam otwierając jego ręce
Jego ciało było dla mnie tak hipnotyzujące,że przy każdym jego dotyku czułam przyjemne ciepło bijące od wewnątrz.Czułam że to jest ten chłopak którego potrzebowałam,byłam zakochana i chciałabym żeby chwila tego uczucia nigdy nie wygasła.,jednak gdy zaczęłam mówić o tym kim jest Marek,a raczej kim był to czar miłej chwili zgasł.
-Jak to był policjantem?!
-No ale nie krzycz...chciałam ci powiedzieć,ale...
-Ale co?!-wybuchł i mocno mnie pociągnął za rękę i przyparł mnie do muru tak że nie mogłam się uwolnić. W tym momencie czułam się źle,nie chciałam żeby zrobił mi coś złego,bałam się go...co prawda nie aż tak jak Marka ale przez jego wybuch po prostu się przestraszyłam że może mi coś zrobić.
-No...bo wiedziałam że nie będziesz zadowolony...i się nie myliłam-powiedziałam i wybuchłam płaczem
Pobiegłam szybko w stronę domku i usiadłam na trawie opierając się o drewnianą ścianę budynku,gdy zobaczyłam Josepha szybko otarłam łzy a głowę schowałam w kolanach. Joseph podszedł do mnie i kucnął na przeciwko mnie opierając swoje dłonie na moich kolanach.
-Przepraszam...nie chciałem,ale po prostu mnie tym zdenerwowałaś-powiedział głaszcząc moją głowę
Ja nie odzywałam się do niego,byłam obrażona chociaż wiedziałam że nie potrafiłabym długo się na niego gniewać.
-Tylko więcej tak nie rób-powiedziałam odzywajac się po 10 minutach ciszy
-Już myślałem że nigdy się do mnie nie odezwiesz-powiedział przytulając się do mnie
-Nie mogłabym-powiedziałam i położyłam głowę na jego ramieniu
-A wiesz za co go wywalili z policji?-spytał
-To chyba było coś poważnego...-chwilę się zastanawiałam ale po chwili przypomniało mi się co tak naprawdę zrobił więc powiedziałam mu to :
-Na służbie postrzelił niewinnego człowieka,został skazany na 3 lata więzienia,a jak wyszedł z więzienia to ukradł broń z policji i go wywalili i nie mógł już pracować jako policjant -skończyłam swoją wypowiedź
-Nie wiedziałaś o tym przed ślubem z nim?-spytał
-Dowiedziałam się o tym dopiero po tym jak nie pokazał się w kościele i dowiedziałam się wtedy również że ma żonę-powiedziałam
-To przykre-powiedział i podniósł się z trawy
-Chodź- powiedział i skierowaliśmy się do drzwi domu
Gdy tylko otworzył drzwi wpuścił mnie pierwszą jak prawdziwy dżentelmen ,zamknął za sobą drzwi na klucz i odwrócił mnie w jego stronę,bym mogła na niego spojrzeć
-Kocham Cię-powiedział i gdy próbowałam coś powiedzieć zamknął mi ust namiętnym pocałunkiem
Nigdy się tak wspaniale nie czułam przy żadnym facecie którego kochałam,na to wygląda że Joseph jest tym facetem z którym jestem szczęśliwa i chce spędzić z nim całe moje życie.Kochałam go i czułam się kochana,byłam przy nim bezpieczna...
***
-Naprawdę musisz jechać na ten trening?Mieliśmy spędzić razem ten weekend-powiedziałam smutno gdy dowiedziałam się że musi jechać na trening bo szef mu zmienił nagle grafik
-Chciałbym zostać,ale szef...obiecuję że od razu gdy skończy się trening do Ciebie przyjadę i spędzimy cudowną noc-powiedział całując mnie w usta.
-Trzymam Cię za słowo-powiedziałam i ścisnęłam jego pośladki, po czym powiedział do mnie "Ty zboczuszku "
Joseph pojechał a ja zostałam sama w tym pięknym domu,w kominku się paliło a ja poszłam do kuchni by zaparzyć sobie herbatę. Mój chłopak pomyślał o wszystkim i zapewne zaplanował sobie wcześniej wyjazd do tego domu,ponieważ lodówka była pewna,tak samo jak pułki z herbatami i innego typu rzeczami. Usiadłam wygodnie na fotelu z herbata i książka która wzięłam z domu i zaczęłam czytać pierwsze litery książki pt "Melody". Wzięłam ją dlatego,że lubiłam czytać książki i to bardzo,gdy mieszkałam jeszcze w Polsce miałam bardzo dużo książek,niektóre z nich wzięłam ze sobą a niektóre sobie kupiłam,i właśnie Melody jest nową książką zakupioną tutaj w Londynie.
Po godzinie czytania poczułam się zmęczona,dlatego poszłam na górę by wziąć z torby jakaś bluzkę i dolną bieliznę i skierowałam się do łazienki.Łazienka była bardzo ładna,miała granatowe kafelki,a ręczniki miały moje imię i Josepha...to było słodkie.Gdy tylko spojrzałam na imię Josepha pomyślałam o nim,chciałam żeby już tutaj był,chociaż wiedziałam że będzie dopiero za parę godzin.
Weszłam do kabiny i gdy poleciały pierwsze krople wody ,cały dzisiejszy dzień spłynął razem z nimi z mojego ciała,ciało namydliłam truskawkowym żelem,po czym opłukałam się.Wyszłam z kabiny i wzięłam do ręki ręcznik z moim imieniem,był bardzo mięciutki i gdy się nim wycierałam czułam się jak bym przytulała pluszowego misia.Ubrałam się w bluzkę i figi i poszłam do pokoju w którym miałam spać zapewne z chłopakiem. Usiadłam na skrawku łóżka i sięgnęłam po telefon,po czym położyłam się zakrywając się cieplutką kołderką. Miałam jedną wiadomość,byłam pewna że to od Josepha,jednak się myliłam.Treść mnie zszokowała,tym bardziej że numer był nieznany a ja byłam sama w domu.Bałam się strasznie...bałam się że to ktoś...Marek.Tylko on mi przyszedł w tym momencie do głowy.
"Widzę Cię.Zginiesz marnie suko,nawet twój kochaś ci nie pomoże bo go nie ma :)"
*Obserwator*
Dziewczyna wyglądała przez okno,na twarzy miała niepokój co wyraźnie ucieszyło mężczyznę chowającego się za drzewem na przeciwko okna,w którym paliło się światło.
Zaczął wiać wiatr,dziewczyna zgasiła światło a zakapturzony mężczyzna podchodził coraz bliżej domu trzymając nie tylko nóż ale również zapałki i benzynę.
______________________________________________________
Jak myslicie kim jest mężczyzna?czy to Marek?
Niepewność się przyda :P
Musze przyznac ze pierwszy raz podoba mi się to co napisałam :o
Dziękuje mojemu szczupaczkowi Adze :* Bez Ciebie nie dałabym rady pisać :)
zapraszam :http://bohaterowiemoiajah.blog.onet.pl

o nie :( Tylko zeby jej nic nie zrobil, zeby jej nie podpalił! Niech Joseph wraca! A moze to Joseph chcial zrobic jej głupi zart? No nie wiem.. kurcze boje sie i zostawilas nas w niepewnosci! Jutro musisz napisac rozdzial bo bede sie bala o Annabel! Piekny rozdzial. Pieknie napisany. Masz talent ;)
OdpowiedzUsuńBuziaczki, Szczupak :*:*:*:*:*
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz :)) Masz zadatki na przyszłą pisarkę ;) Zostawiłaś mnie w niepewności, i teraz boję się, że ktoś mnie zabije ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam lowcy-straznicy.blogspot.com