sobota, 22 marca 2014

Rozdział 6

Na drugi dzień postanowiłem zrobić wszystko by ją odnaleźć,ten Marek nie ma prawa zrobić jej krzywdy bo jemu tego nie daruję. Wstałem dość wcześnie ,wziąłem prysznic,ubrałem się i zrobiłem sobie śniadanie. Po śniadaniu wyszedłem z domu i skierowałem się do samochodu.Jeszcze nie wiem gdzie pojadę ale postanowiłem że pojadę gdzieś w stronę lasu oddalonego o 5km od miasta,być może że tam znajdę jakiś trop chociaż sam nie wiem dlaczego akurat tam.
Jechałem dość wolno żeby zobaczyć każdy zakątek tego miasta,a w późniejszych km las.
Nikt nie wiedział ze pojechałem na poszukiwania ,więc po godzinie 10 dostałem kilka sms'ów o treści "Joseph gdzie jesteś?"  "Kiedy wrócisz ?" ale jak nie odpisywałem to zaczęli wydzwaniać do mnie.Akurat muszą teraz?
-Hej gdzie jesteś?-odebrałem od Liam'a
-Na wycieczce-ironizowałem
-Nie musisz być na mnie zły,nic ci nie zrobiłem-powiedział obrażony Liam
-Dobra daj spokój,wiesz ze szukam Annabell- powiedziałem patrząc się na drogę
-Dzwoniła policja i powiedzieli że mają trop tego telefonu i dzwonił w okolicach tego lasu-powiedział Liam
-Akurat jadę przez ten las -powiedziałem
-To szukaj,i jak cos będziesz miał to daj znac-powiedział Liam
-Ok to na razie-powiedziałem i wsadziłem telefon do kieszeni
*Annabell*
Obudziłam się,nie wiem niestety która była godzina bo nie miałam ani telefonu ani zegarka.
Zobaczyłam że schodzi do mnie "Gruby" ,więc podniosłam się z cieniutkiego materacu do pozycji siedzącej.
-Masz jedzenie-powiedział i podał mi kubek z łyżką
W kubku była jakaś zupa z kluskami,byłam głodna więc szybko wszystko zjadłam i oddałam mu kubek
-Będe mogła wyjsć na dwór?-spytałam
-Chyba Cię popierdoliło dziewczynko-powiedział,pogłaskał mnie po głowie i odszedł
Sama nie wiem co mam o tym myśleć,czuje się jak jakaś rzecz,którą można się bawić i robić co się chce.
Byłam cała zmarznięta,miałam sine ręce,gęsią skórkę...
Tęskniłam za moją przyjaciółką,Josephem i nawet za Stellą,postanowiłam działać...miałam pewien plan ale nie wiedziałam czy mi się to uda.
-Mogę do łazienki za potrzebą?!-krzyknęłam dość głośno na ile pozwalał mi mój ból gardła
-A po co?-wyjrzał ten drugi
-No a po co się idzie do łazienki?Mam w spodnie się załatwić?-spytałam
-Przecież nic się nie stanie jak do łazienki pójdzie-powiedział "Gruby"i zaprowadził mnie do łazienki
Przed łazienką zatrzymał mnie i powiedział co mnie bardzo zdziwiło
-Masz tu sa klucze od okna,i uciekaj ile sił w nogach a ja spróbuje ich zatrzymac-powiedział wręczając mi mały kluczych z ledwo widocznymi ząbkami
-Dzięki,ale oni Ci coś zrobią za to-powiedziałam patrząc na niego
-O mnie się nie martw a teraz otwieraj u ciekaj-powiedział i zamknął za mną drzwi od łazienki by nie było żadnego podejrzenia.
Stanęłam na kibelku i wzięłam klucz i zaczęłam go przekręcać,było ciężko otworzyć ale jakoś dałam radę.Szybko podciągnęłam się i wyszłam na zewnątrz. W końcu! Ale zorientowałam się że muszę szybko biec bo już słyszałam krzyki które zostawiłam w budynku. Zaczęłam szybko biec,mimo że byłam na boso nie zważałam na kamyki,straszne błoto czy pokrzywy tylko biegłam przed siebie.Miałam nadzieje że kogoś spotkam i mi pomoże stąd uciec,jednak nie było to takie łatwe ,ponieważ wszędzie dookoła mnie był las.Nie wiedziałam gdzie mam biec i czy aby już tędy nie biegłam.Złapała mnie zadyszka,a że miałam astmę musiałam przystanąć i odpocząć.
Po kilku minutach musiałam dalej biec bo wiedziałam ze prędzej czy później mnie dogonią,jednak nagle nadepnęłam na coś ostrego,z mojej stopy płynęła krew...Nie!Nie mogę się zatrzymać! myślałam i dalej biegłam.Zobaczyłam jakiś widok,nie było już lasu...i kogoś kto tam stał,bałam się ze może być to Marek ale musiałam zaryzykować. Gdy się zbliżałam poznałam znajomą sylwetkę,te włosy,to ubranie...Joseph,to Joseph
-Joseph!-krzyknęłam biegnąc w jego stronę
Zobaczyłam że się odwraca i szybko rzuciłam mu się na szyję, widziałam że się uśmiecha
-Myślałem że już nigdy Cię nie zobaczę-powiedział odgarniając moje włosy z oczu
-Ja tak samo...ale nie mamy czasu musimy uciekać-powiedziałam a on wziął mnie za rękę i szybko biegliśmy w stronę szosy.
Biegłam szybko razem z nim...parę razy się wywróciłam ale on pomógł mi wstać.Nic nie mówiliśmy tylko biegliśmy i biegliśmy i biegliśmy...
-To mój samochód chodź szybko-pociagnął mnie a ja się wywróciłam
-Już nie dam rady-powiedziałam przerywając co jedno słowo a Joseph wziął mnie na ręce i pobiegł do samochodu. Otworzył drzwi i posadził mnie na tylnym siedzeniu...usnęłam.
*Joseph*
Tak jak obiecałem zadzwoniłem do moich przyjaciół i powiedziałem o świetnej wiadomości
-To to mamy z głowy,trzeba teraz Marka wsadzić do paki-powiedziała Eveline 
-Ale to nie będzie łatwe-dodał po chwili Liam
-Dobra ja kończę i zwijam się z tego miejsca bo zaraz mogą nas zobaczyć-powiedziałem, włożyłem telefon do kieszeni i wsiadłem do samochodu.
Annabell spała tak słodko że nie miałem serca jej budzić,przykryłem ją kocem który był w bagażniku i ruszyliśmy w stronę miasta.
Mimo że wiek w miłości nie ma znaczenia,to trzeba do niej dorosnąć,ja już chyba dorosłem...najwyższy czas.
Spała tak słodko że mógłbym patrzeć na nią cały czas,nawet taka zmarnowana,brudna wygląda przepięknie.Nie znamy się za długo ale muszę się odważyć powiedzieć jej co do niej czuję.
W stronę powrotną jechałem bardzo szybko,dziwiłem się że nie ma żadnej policji ani kontroli drogowej,w sumie to dobrze bo bym miał niezły mandat.
Kiedy już byliśmy na miejscu,w moim domu (bo tu byli wszyscy) wziąłem na ręce śpiącą Annabell i wniosłem do domu. Wszyscy spojrzeli na nas bez słowa,zaniosłem ją do mojego pokoju,przykryłem kołdrą i zamknąłem drzwi,a sam poszedłem do salonu gdzie siedziała Eveline,Stella i Liam i czekali aż wszystko im opowiem. W końcu usiadłem i za jedym tchem wszystko im powiedziałem od momentu biegania po całym lasie ,momentu kiedy się na mnie rzuciła i oczywiście jak zasnęła w samochodzie i śpi aż do teraz.
-Musiała być bardzo wykończona-powiedziała Stella patrząc na zegarek
-No tak.Śpi już dobre 3 godziny-powiedział Liam
-A może jej coś się stało?-spytała Eveline
-Nie trzeba od razu wpadać w panikę-powiedziałem pocieszajac Eveline
-Jak myslicie,trzeba powiedziec to policji?-spytała Eveline
-Myślę że tak-powiedziała Stella i podała Eveline telefon
Eveline zadzwoniła na policję i powiedziała że znaleźliśmy Eveline,że uciekła Markowi i nie wiemy gdzie on jest.
Gdy przechodziłem obok mojego pokoju usłyszałem coś ,więc postanowiłem wejść do pokoju.Zobaczyłem że Annabell wstaje ale nie może wstać,była strasznie blada...jak ściana,gorzej niż jak była chora.
-Spokojnie,pomogę Ci-powiedziałem biorąc jej rękę
-Dziękuję-powiedziała i się usmoechnęła
Widziałem w jej oczach smutek,strach i coś jeszcze czego nie mogłem rozgryźć,ale dowiedziałem się i zwaliło mnie to z nóg
-Marek mnie zgwałcił-powiedziała i upadła na podłogę a ja próbowałem ją ocucić ale nic nie dawało
Byłem w szoku,nie wiedziałem co mam o tym mysleć,ale jedyne co teraz mogłem zrobić to zadzwonić po karetkę
-Hej dzwońcie po karetkę bo zemdlała!-krzyknąłem
***
Leżała nieprzytomna a ja siedziałem przy niej czuwając cały czas.
-Proszę iść do domu,jest już późno-powiedziała  młoda pielęgniarka
-Zostanę przy niej-powiedziałem trzymając ją za jej delikatną dłoń
-Wszyscy Pana znajomi już się rozeszli do domów-powiedziała wchodząc do sali
-Wiem,zdrzemnę się tutaj-powiedziałem
-No jak Pan chce,ale proszę wołać jeśli coś będzie Pana niepokoiło-powiedziała i wyszła
Siedziałem przy niej całą noc,lecz zmęczenie wzięło górę i zasnałem nad ranem.Obudził mnie szmer obok siebie,przetarłem oczy,wyprostowałem się.Bolały mnie plecy,ale to pewnie dlatego że spałem w bardzo niewygodnej pozycji.
-Obudziłam Pana?-powiedziała pielęgniarka zmieniająca kroplówkę Annabell
-Nie,i tak już miałem się budzic-skłamałem
-No dobrze...za chwilę przyjdzie Pan doktor żeby zbadać pacjentkę-powiedziała i zostawiła mnie znów samego z Annabell
-Nie wiem czy mnie słyszysz,ale bardzo mi się spodobałas od kad Cię ujrzałem...Nie bardzo wiem jak ubrać w słowa to co do Ciebie czuję...no dobra walnę prosto z mostu...Kocham Cię i chciałbym żebyś czuła do mnie to samo-powiedziałem mocniej ściskając jej dłoń.Nagle poczułem ucisk na dłoni,spojrzałem na Annabell,otwierała oczy.
-Też Cię kocham-powiedziała ledwo dosłyszalnym głosem
W tym momencie moje serce zaczęło bić coraz mocniej,po prostu przytuliłem się do niej i pocałowałem.Czułem że to ta dziewczyna...czułem że mogę jej powierzyć swoją połówkę serca,niestety wszedł lekarz i musiałem na chwilę wyjść z sali.
 Po paru minutach wyszedł z sali i skierował się w moją stronę.
-Jesteś jej chłopakiem?-spytał poważnie
-T..Tak...chyba tak-powiedziałem bo sam do końca jeszcze nie wiedziałem
-Musimy poważnie porozmawiać-powiedział i zaprowadził mnie do swojego gabinetu
Wskazał fotel na przeciwko siebie,a ja grzecznie usiadłem.Nie wiedziałem co się dzieje ale wiedziałem że nie jest to raczej dobra wiadomość.
-Czy ona oststnio przezywała trudny okres?-spytał lekarz
-Tak...została porwana przez byłego narzeczonego-powiedziałem nie patrząc na mężczyznę
-Rozumiem...a mówiła Ci cos niepokojącego?-spytał dociekliwie
-Gdy tylko się obudziła powiedziała że została zgwałcona przez tego byłego narzeczonego-powiedziałem a pojedyncza łza zaczęła spływać po moim policzku.Szybko ją otarłem bo faceci nie powinni płakać,powinni być silni ale w tej sytuacji po prostu nie potrafię.
-Mamy podejrzenie wirusa HIV u pańskiej dziewczyny-powiedział a mnie dosłownie zamurowało
-A..ale jak to?-spytałem a moje oczy zrobiły się tak wielkie jak spodki
-Przykro mi że musze to Panu mówić-powiedział lekarz i wstał
-Ale to nie możliwe-powiedziałem i zakryłem twarz rękoma
-Nie jest to pewne,musimy zrobić badania,proszę się nie zamartwiać na zaś,bądźmy dobrej myśli.Powiem wszystko jak tylko będę miał wyniki-powiedział i poklepał mnie po ramieniu
Wyszedłem z gabinetu. Nie wiedziałem co mam myśleć...najpierw myślałem że mam ukochaną osobę i nic nie może już tego zniszczyć...a teraz?Szybko wybiegłem ze szpitala i pobiegłem jak najdalej...chciałem to wszystko sobie przemyśleć,pookładać.
____________
Tylko prosze nie bijcie za to gówno co napisałam ,miało być inaczej ale po prostu jakoś tak wyszło niestety.
Zapraszam na bloga mojej ukochanej przyjaciółki http://bohaterowiemoiajah.blog.onet.pl/
Pojawiła się nowa zakładka "Filmik do opowiadania" może i ten film nie jest zbyt dobry bo nie jestem dobra w tym ale mam nadzieje że może być :P na moim drugim blogu http://niepelnosprawna-dziewczyna.blogspot.com/  tez jest taka zakładka,myślę że tam film mi wyszedł trochę lepiej.
Do następnego :)

2 komentarze:

  1. Ufff... Odetchnęłam, jak Annabel uciekła. Dobrze, że Joseph był w tym lesie i jej pomógł. Tylko, dziwne, że ten typ od Marka jej pomógł... pewnie Marek go za to nieźle owali... I nie sadze, zeby Marek tak latwo sie poddal... ale dobrze, ze Annabel juz jest w domku. Tyle, ze ten hiv..mam nadzieje,ze to jednak nie prawda. Eh :(

    Ekstra! Chce nastepnego odcinka jak najszybciej :-)

    Twoj szczupaczek :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat oglądałam odcinek z 1 gifem xD Jak zwykle extra ♥ życzę dużo świetnych pomysłów ;) I dzięki za powiadomienie :))))

    OdpowiedzUsuń