sobota, 15 marca 2014

Rozdział 5

Nie mogłam sie pozbyc myśli że to było zaplanowane i nie jest w tym sam a są jeszcze z nim jego "ludzie".Mimo że próbowałam jakoś uciec to nie mogłam się nawet poruszyć ,gdyż miał tak silny uścisk że nie wiedziałam czy aby mi czegoś nie połamał.Nawet nie spytał się czy wszystko w porządku po upadku...wczoraj leżałam z gorączka a dziś...Miałam tylko nadzieje że nic się nie stało Josephowi bo zrobiłabym wszystko by ten gnojek Marek wtedy zginął. Moje myśli przerwał dźwięk nadjeżdżającego czarnego samochodu <klik>.Po chwili wysiedli jacyś dwaj kumple Marka i zaczęli się witać.
-To ta mała a o której nam opowiadałeś?-spytał jeden
-Tak to ona,wrzućcie ją tam na tył samochodu do reszty-powiedział i zostałam wrzucona przez drugiego samochodu.
Gdy pozbierałam się i normalnie usiadłam zobaczyłam że nie jestem sama w samochodzie,ze mną w samochodzie byli tato z mamą.Nie wiem jakim cudem się tutaj dostali skoro powinni być w Polsce ale nie powinno mnie to dziwić przez to co zobaczyłam dzisiaj...
-Mamo,tato?-spytałam przerażona nie dlatego że tu są a dlatego że byli cali posiniaczeni na twarzy i mieli rozdarte ubrania
-Przepraszamy...-powiedziała mama przytulając się do mnie
-Ale jak to się stało?-spytałam a mama zaczęła mi opowiadać że jakiś tydzień temu Marek się pojawił razem ze swoimi kumplami i zaczęli mnie szukać.
-Uwierz kochanie nie chcieliśmy mu powiedzieć gdzie jesteś-w końcu odezwał się tato
-Wiedzieliście że on taki jest?-spytałam poprawiajac ramiączko od bluzki bo byłam w pidżamie
-Podejrzewałem że ma za sobą kryminalną przeszłośc ale dopiero wtedy jak przyjechał po Ciebie zobaczyliśmy jaki naprawdę jest
-Cisza tam !-wyjrzał przez rozsuwane okno pomiędzy tylnymi siedzeniami a przodem łysy koleś
-Jeszcze raz usłyszę gadanie to kula w łeb!-krzyknął drugi wymierzając pistolet w moją stronę
*Eveline*
-Nic ci nie jest?-spytałam Joshepa
-Może być,bardziej się martwię tym że Annabel zabrał ten typ-powiedział trzymając się za brzuch
Szybko pobiegłam po apteczkę która była w szafce w kuchni i próbowałam jakoś zatamowac krew jaka leciała z brzucha ale nawet moja pierwsza pomoc która uczyłam się w szkole niezbyt się tutaj przydała.Na szczeście za kilka minut pojawiła się pomoc i policja.
Opowiedziałam wszystko co się stało od kąd pojawił się Marek,podałam jego rysopis  a Josepha zabrali karetką do szpitala.Zadzwoniłam do Liama by wszystko mu powiedziec bo z tych nerwów i emocji zapomniałam mu o wszystkim opowiedzieć.
-Dlaczego wcześniej nie zadzwoniłaś?Pomógłbym wam-powiedział lekko zły Liam
-Przepraszam ale tyle się działo że nie miałam jak-powiedziałam i się do niego przytuliłam
-Cii-powiedział i pogłaskał mnie po głowie

*Tydzień później*
Nienawidziłam tej niepewności,nie wiedziałam czy moja przyjaciółka żyje ,gdzie jest.Policja miała dac znać gdy tylko się czegoś dowiedzą a ja nic nie wiem mimo że miną już tydzień. Na szczęscie z Josephem juz jest w porządku i jutro go wypisują ze szpitala.Nagle zadzwonił mój telefon a ja szybko poderwałam się z fotela i rzuciłam na telefon,nieznzny numer...wahałam się czy odebrac ale jednak odebrałam
-Twoja przyjaciółeczka żyje...jeszcze
-Marek oddaj ją!-krzyknęłam
-Nie ma takiej opcji...musi zapłacić za to że uciekła ode mnie-powiedział i się rozłączył
Facet miał pecha że zadzwonił z numeru a nie z zastrzezonego,chyba nie myślał że zostawie to tak...
Czym prędzej pojechałam na komendę i powiedziałam o tym co się zdażyło kilka minut temu
-Ma pani ten numer?-spytał funkcjonariusz
-Oczywiście-powiedziałam i podałam mu telefon z widniejącym numerem
-Sprawdzimy ten numer,miejmy nadzieje że uda nam się namierzyć ten numer-powiedział i zawołał swojego kolegę by podac mu ten numer do sprawdzenia
-Dobrze,odezwiemy się jak będziemy wiedzieć coś-powiedział
-Czekam już tydzień a panowie nic nie wiedzą-powiedziałam zła
-Przykro nam,nie jest tak łatwo go złapać...ma wspólników którzy znają się na rzeczy-powiedział a ja tylko westchnęłam i wyszłam z komendy.

*Annabel*
Od tygodnia przebywałam w jakiejś piwnicy,było mi strasznie zimno,byłam głodna i źle się czułam.Marek gdy tylko był tutaj rzucił mi kawałek chleba i sobie poszedł.Czuje się jak jakiś pies który jest trzymany na uwięzi.Rodziców nie widziałam od momentu gdy wysadził ich na jakimś opuszczonym polu.
-Kurwa mać! Co ty chcesz ode mnie sukinsynu!!-wrzeszczałam i miałam nadzieję że usłyszy,że jest gdzieś na górze w swoim ciepłym pokoiku.
-Zamknij się szmato bo ci łeb rozwalę-odezwał się jeden z jego kumpli
-Możemy się pobzykac jak ci się nudzi-powiedział drugi
-Nie waż się nawet pokazywac tego czegoś -powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę
Miałam tego serdecznie dośc,chciałabym być w domu razem z przyjaciółką,Josephem.Dlaczego mnie to spotyka?Co ja takiego zrobiłam?Nie zasłużyłam na takie traktowanie.
 Marek chwilę po tym co powiedzieli jego kumple przyszedł,zamknął za sobą drzwi. Bałam się cholernie tego co zaraz zrobi a nie miałam gdzie uciec. Uderzył mnie z pieści w brzuch a ja się skuliłam z bólu.Ból był tak przerażający ,gorszy niż ból przy okresie...
-Nigdy tak się więcej nie waż do mnie odzywać bo nie ręczę za siebie-powiedział przez zaciśnięte zęby i szarpnął mnie za włosy tak bym spojrzała na jego twarz.Nie mogłam na niego patrzeć i splunęłam mu prosto w twarz.Otarł rękawem moją ślinę i puścił mnie. Lecz to co robił teraz przerażało mnie...ściagał spodnie
-Nie prosze,błagam nie rób tego-powiedziałam panicznie się bojąc i uciekłam szybko w najbliższy kąt.
-I tak kotku Cię tutaj nikt nie usłyszy poza tymi dwoma-powiedział i szarpnął mnie.
Zaczełam płakać a on zsunął ze mnie spodnie i majtki i po prostu zwyczajnie mnie pieprzył...krzyczałam płakałam ile sił,mimo że to na marne...po wszystkim po prostu mnie zostawił i wyszedł. Zgwałcił mnie...boże...a ja miałam z nim wiązać przyszłośc...leżałam tak bez żadnych oznak zyciowych i płakałam..
.***
Pozwolili mi się umyc...przynajmniej to...
Namydliłam się żelem jaki stał pod prysznicem,miał bardzo ładny zapach którego nie mogłam
zidentyfikowac.Kolejna fala gorącej wody spływała po moim ciele,zmywała ze mnie tą paskudną rzecz która zrobił mi Marek,rozkoszowałam się przez chwilę ciepłem wody którego mi brakowało przez tydzień zamknięcia w zimnej piwnicy.
Wyszłam przez drzwi prysznica na zimne płytki,krople wody spływały na podłogę,wytarłam delikatnie ciało miękkim ręcznikiem i ubrałam się w ubrania zostawione przez Marka.Owszem były za duże ale przynajmniej będzie mi w nich cieplej niż w pidżamie jaką miałam na sobie dotąd.
Pociagnęłam skrawek koszuliki by zobaczyć mój obolały brzuch,krzyknełam z przerażenia,ponieważ siniak był tak duży że tego się nie spodziewałam.Pokrywał obszar od lewego biodra aż po pępek. Nie chciałam już na to patrzeć,nie chciałam by ktokolwiek na to patzrył...nie dośc że nienawidziłam swojego ciała za to co mi zrobił to jeszcze "uroku" dodawał mi olbrzymi siniak który sprawiał że nienawidziłam swojego ciała jeszcze bardziej.

*Joseph*

Czuję że coś jest nie tak,że coś sie dzieje z Annabell,musze jej pomóc mimo że nie wiem jak.
-Słuchajcie musimy pomóc Annabell bo policja sobie nadzwyczajnie nie radzi-powiedziałem do moich przyjaciół
Widziałem jak Liam pociesza Eveline ,niestety nie było to dla nikogo z nas łatwe ale musimy coś z tym zrobic bo inaczej zwariuje tutaj.
-Ale co chcesz zrobić?-spytała Stella
-Nie wiem ale musimy ją odnaleźć...ja czuje że on coś jej zrobił,mam nadzieje że to nie jest nic złego bo nie daruje mu tego-powiedziałem i stuknałem pieścią w stół
-Nie martw się,znajdziemy ją jakoś-pocieszała mnie Eveline
Ruszyliśmy na poszukiwania,rozwiesiliśmy zdjęcia Annaball z informacją że porwał ją Marek,pytalismy ludzi,jeździliśmy po okolicy ale to nic nie dało...ale ja tak łatwo sie nie poddaję.


Wybaczcie za tak długa nieobecność,nie jest to z mojej całkowitej winy.
Po pierwsze mam cały czas problemy z komputerem i siedze na laptopie brata,miałam dać wczesniej rozdział ale nie pozwalał mi na to brak internetu...
Po drugie mam w maju maturę i dlatego nie mam zbytnio czasu na pisanie i odwiedzanie waszych blogów,ale tylko gdy mam czas to czytam wasze wpisy(nie zawsze komentuje,wybaczcie)
Zapraszam równiez na mojego drugiego bloga z opowiadaniem,mam nadzieje że wam się spodoba.Narazie jest tylko prolog ale w najblizszym czasie postaram się by był rozdział : http://niepelnosprawna-dziewczyna.blogspot.com/
Zapraszam też na bloga mojej przyjaciółki Agi:*http://bohaterowiemoiajah.blog.onet.pl/
Dopiero zaczyna przygodę z pisaniem,jej opowiadanie nie jest zwyczajne takie bo jest o przygodach dziewczyny ze wsi i zwyczajach ludzi ze wsi. Zapraszam do czytania :)

3 komentarze:

  1. O ja! Mocny rozdział! Czytałam z zapartym tchem, świetny! Tylkoo szkoda Annabel , ponieważ ten gnojek Marek ją zgwałcił :( Jak on mógł:( powinien ją wypuścić!

    Dzięki za polecenie ;D

    Szczupak :* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham <3 A gify z serialu... Najlepsze! Zapraszam, zależy mi na twojej opinii ^^
    lowcy-straznicy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie piszesz ;** I rozdział długi *.* Czekam na nn ^^
    Wpadniesz ?
    http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń