*Annabell*
Przez okno przedzierało się słońce które świeciło centralnie ma moją twarz.Z wczorajszej pochmurnej pogody nie zostało kompletnie nic prócz kilku kałuż w których chlapały się rozbawione dzieci.Po głosach było słychać ,że świetnie się bawią.Najwyraźniej wczorajsze mylne stwierdzenie że jesteśmy tu same i jest tu strasznie dzisiaj dobiegło końca.Powoli wygramoliłam się z niewygodnego łóżka i zerknęłam na zegarek gdzie widniała już 11.35.Przez chwilę siedziałam jeszcze na łóżku myśląc o wczorajszym dniu i naszych nowych znajomościach.Po chwili się zerwałam bo przypomniałam sobie że miałam zadzwonić do tego wujka Liama,tylko za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć jak on się nazywał.
-No trudno będę musiała sobie sama poradzić-powiedziałam sama do siebie,mimo że to było dziwne zjawisko i jak by ktoś wszedł to by pomyślał że zwariowałam. Wyciągnęłam ubranie z walizki i poszłam do łazienki. Ubrałam się:klik i postanowiłam związać włosy w wysokiego kucyka ,lekko się pomalowałam i byłam gotowa do wyjścia.Jednak najpierw muszę zadzwonić.
-Dzień dobry nazywam się Annabell Matthers ,wczoraj dostałam wizytówkę od Liama.Podobno pan poszukuje fotografa na staż-powiedziałam na jednym wydechu
-Tak.Liam coś mi wspominał o tym.Nazywam się Jackob Devon.Czy moglibyśmy się spotkać by omówić wszystko?
-Tak.Oczywiście ale ja dopiero co wczoraj przyjechałam z przyjaciółką do Londynu i musimy poszukać mieszkania-powiedziałam zdzwiona tym że od razu chce omówić nie pytając o moje kwalifikacje
-No to dobrze,mam nadzieję że Pani znajdzie coś do czwartku.W czwartek jeszcze zadzwonię do Pani i umówimy się na konkretne miejsce-powiedział
-Oczywiście i dziękuję-powiedziałam i się rozłączyłam
Byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy.Jak najszybciej wyszłam z pokoju i bez pukania weszłam do Eveline bo wiedziałam że ona o tej godz.już nie śpi,ona należała do tych osób co wcześnie wstawały i nie lubią leniuchować.
-Do czwartku mieszkanie musimy znaleźć -powiedziałam uśmiechając się do przyjaciółki
-Dzisiaj jest poniedziałek,to niewiele czasu ale miejmy nadzieje że z pomocą Liama i Josha coś szybko znajdziemy-powiedziała Eveline
-Myślałam że już ich nie zobaczymy...-powiedziałam zawiedziona postawą Eveline. Nie chciałam tak szybko się zaprzyjaźniać z tymi chłopakami.Nie chciałam znów się zawieść na którymś z nich.
-Annabell nie martw się będzie dobrze,oni wydają się spoko-powiedziała Eveline
-Marek też się taki wydawał i co?-spytałam poirytowana
-No dobrze już nie myśl o tym,zamówiłam taxi do centrum bo w centrum już na nas czekają by pomóc nam-powiedziała uradowana Eveline
Nie wiedziałam co w tym fajnego i nie rozumiałam entuzjazmu przyjaciółki która cały czas wspominała o chłopakach a najbardziej o Liam'ie.Pełno jest takich a ona akurat chciała zadawać się z nimi.Nigdy jej nie zrozumiem co ją tak ciągnie do facetów.
***
-Jak myślisz będzie nas stać na takie?-pokazała Eveline na duży dom z przepięknym ogrodem
-Może kiedyś jak będziemy miały kasę-powiedziałam mając już dość łażenia od domu do mieszkania i odwrotnie
-A może przerwa na lunch?Zrobiłem się głodny-spytał Josh głaskając swój burczący brzuch
-No dziewczyny przyda wam się odrobina odpoczynku-zawtórowała Stella
My bez żadnego sprzeciwu poszłyśmy za nimi do małej kawiarenki z naleśnikami
-Tu są zajebiste naleśniki-powiedział Josh wparowując jako pierwszy do lokalu zajmując nam miejsce i prosząc o kartę naleśników.
Po 10 minutach przyszła dziewczyna biorąc od nas zamówienie. Prawie wszyscy wzięli naleśniki z sosem czekoladowym i truskawkami,ja natomiast wzięłam sobie kawę i naleśnika z jagodami. Nie lubiłam nigdy dużo jeść i dlatego moja porcja naleśników była najmniejsza.
-Fajnie było ale ja już muszę lecieć-powiedziała Stella i po chwili dodała:
-Odezwę się później i wyszła z lokalu.
Stella faktycznie była miła i nawet dało się z nią pogadać,nie była jakaś tam rozpuszczona mimo że miała bogatych rodziców i mieszkała w dzielnicy w której mieszkało dużo bogatych rodzin.My natomiast we 4 po zapłaceniu rachunków za zamówienie wyszliśmy i dalej zaczęliśmy szukać mieszkania. Z fachową pomocą chłopaków szybciej wszystko się odbywało niż jakbyśmy miały same szukać mieszkania.
W końcu po całym dniu szukania znalazłyśmy mieszkanie niedaleko centrum i za dobrą cenę.Mogłyśmy się wprowadzić od razu.Chłopaki z ulgą odetchnęli że w końcu coś nam się spodobało.Joseph ze zmęczenia rzucił się na łózko które należało do niewielkiego wyposażenia mieszkania,mimo że trzeba będzie dokupić parę rzeczy to mieszkanie było w nienagannym stanie.
-Fajnie było ale ja już muszę lecieć-powiedziała Stella i po chwili dodała:
-Odezwę się później i wyszła z lokalu.
Stella faktycznie była miła i nawet dało się z nią pogadać,nie była jakaś tam rozpuszczona mimo że miała bogatych rodziców i mieszkała w dzielnicy w której mieszkało dużo bogatych rodzin.My natomiast we 4 po zapłaceniu rachunków za zamówienie wyszliśmy i dalej zaczęliśmy szukać mieszkania. Z fachową pomocą chłopaków szybciej wszystko się odbywało niż jakbyśmy miały same szukać mieszkania.
W końcu po całym dniu szukania znalazłyśmy mieszkanie niedaleko centrum i za dobrą cenę.Mogłyśmy się wprowadzić od razu.Chłopaki z ulgą odetchnęli że w końcu coś nam się spodobało.Joseph ze zmęczenia rzucił się na łózko które należało do niewielkiego wyposażenia mieszkania,mimo że trzeba będzie dokupić parę rzeczy to mieszkanie było w nienagannym stanie.
*Liam*
Miałem już dość tego łażenia za tym mieszkaniem,nic im się nie podobało.Te dziewczyny skrywają jakąś tajemnice i muszę się dowiedzieć jak najszybciej czego ta tajemnica dotyczy zanim mój przyjaciel zakocha się na zabój w jednej z tych dziewczyn,w sumie nie wiem czy nie jest już za późno bo cały czas się patrzy na tą nieśmiałą Annabell.
-pomóc wam w przywiezieniu bagaży?-spytał nagle jak dotąd cichy Joseph
-Nie, dzięki ale poradzimy sobie -powiedziała Annabell krzyżując ręce i wpatrując się w swoje buty
Jej zachowanie było trochę dziwne,raz była miła a raz przybita i błądziła myślami całkowicie gdzieś poza naszą trójkę.
-E..może my już pójdziemy-powiedziałem gdy zapadła cisza i nikt się nie miał zamiaru odezwać
-Nie no zostań,zaraz pójdziemy na zakupy to wam herbatę zrobię-powiedziała Eveline która wydawała się bardzo fajną osobą.
***
Obudził mnie telefon on Josepha,no tak tylko on mnie potrafił obudzić o tak wczesnej porze-pomyślałem ale jak zobaczyłem że dochodzi 11 to nie myślałem już że jest wcześnie.
-Co tam?-spytałem odbierając telefon
-Zbieraj swoją dupę z wyrka bo jedziemy na plażę-powiedział uradowany Joseph słoneczną pogodą
-Człowieku lato się jeszcze nie zaczęło a ty chcesz pływać?-spytałem niedowieżając w idiotyzm mojego kumpla
-Nie możesz chodź raz nie być takim snobem?spytał poirytowany
-No dobra za 10 minut możesz być-powiedziałem
-Ale ja już czekam-powiedział a w tle usłyszałem chichot dziewczyn.
Pospiesznie się ubrałem,zrobiłem sobie kanapkę i w trakcie wychodzenia podtknąłem się o własne nogi i kanapka wylądowała na ziemi.
-Kurwa!-zakląłem i wyrzuciłem kanapkę do śmietnika.
Wchodząc do samochodu usłyszałem tylko "Cześć" i od Josha opierdziel za wyrzuconą kanapkę:
-Dzieci w Afryce głodują a ty wyrzuciłeś kanapkę do śmietnika!Człowieku ta kanapka jeszcze nadawała się do jedzenia !
Nic się nie odezwałem bo wiedziałem że to nie ma sensu,z nim nie da się dojśc do porozumienia jeśli chodzi o zmarnowane jedzenie.
Całą drogę na plażę nikt się nie odezwał oprócz paplającej Stelli jak to ona nienawidzi swojego ojca za to ze musi z nim jeździć na spotkania biznesowe.Tak...jaka ona nieszczęśliwa.
***
Końcówka miała być zupełnie inna bo miałam jeszcze napisać jak na plaży będą,ale stanęłam w jedym punkcie i nie miałam w ogóle pomysłu co napisać więc postanowiłam zostawić to na kolejny rozdział gdzie zacznę sceną na plaży :)
Narazie są jeszcze ferie więc może z jeszcze jeden w tym tygodniu dodam,a później to nie wiem jak będą rozdziały...pewnie na weekend o ile będe miała czas.
Także dziękuję za uwagę i opinie :)
Dziękuję za opinie mojego kochanego szczupaczka i Ann Horan :*Dziękuję wam:*
Haha, ja też bardzo nie lubię marnotrawienia jedzenia... tyle ludzi chodzi głodnych, a dużo jedzenia ląduje w śmietnikach. To tak na wstępie :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że opowiadanie się rozkręca, co mnie bardzo cieszy ( chociaż nie wiem, czy powinnam się cieszyć, boo mnie coraz bardziej wciąga xD ) no i myślę, że kroi się jakiś romans xD Marek to był palant , ona zasługuje na kogoś lepszego :) Czekam na nastepny , oczywiście Twój kochany szczupaczek :D
Ooo kochana nie masz za co dziękować! :-* opowiadanie jest świetne, a ten rozdział jest boski. Wszystko się rozkręca i nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału :-D
OdpowiedzUsuńTym razem tak na szybko, bo jestem na tele, ale przy kolejnym rozdziale się bardziej rozkręce ;-)
Buziaki :-*
nominowałam cię do Libster, zapraszam po pytania :)
OdpowiedzUsuńhttp://onedicectionforever.blogspot.com/2014/01/libster-award.html
Li będzie się bawił w detektywa XD :)
OdpowiedzUsuńJosh jaki bulwers XD
hahahaha.. rozkręca się rozkręca :D
czekamy na kolejny rozdziałek :)