czwartek, 23 stycznia 2014

Prolog

-Ile jeszcze będziemy czekać na Pana młodego?-pyta młody ksiądz
Ja wpatrzona w swoje buty nie wiem co mu odpowiedzieć...przybiega zadyszana Karolina i mówi:
-Nie odbiera telefonu,ale nie przejmuj się może jest korek
-Ale za chwilę będzie inny ślub-powiedziałam roztrzęsiona i się rozpłakałam na ramieniu przyjaciółki.
Rodzice wraz z rodzicami Marka pocieszali mnie i kazali wszystkim wyjść z kościoła bo" ślub się nie odbędzie". To był jeden z najgorszych dni w moim dotychczasowym życiu,miało być tak pięknie,cudownie i mieliśmy sobie powiedzieć sakramentalne "tak". Tyle miesięcy przygotowań,tyle kasy na sukienkę,salę,dla księdza i wszystko na nic bo on stchórzył i nawet nie raczył się odezwać...bo przecież on nie ma nic mi do wyjaśnienia...
-Alicja już nie myśl o tym,minął już miesiąc a ty dalej siedzisz w pokoju zapłakana i nigdzie nie wychodzisz-powiedziała mama przytulając się do mnie i dając mi ciepłą herbatę.
-Mamo ale ja go tak bardzo kochałam a on po prostu tak sobie wyjechał i nie powiedział nic-powiedziałam i westchnęłam smutno.Wstałam z łóżka ,poszłam do łazienki wziąć ciepłą kąpiel która zajęła mi godzinę,wytarłam się i w ręczniku powędrowałam do szafy w poszukiwaniu ciuchów do wyjścia do ludzi.Ubrałam się w klik: ,pomalowałam rzęsy ,włosy wyprostowałam i byłam gotowa do wyjścia.
Poszłam do kuchni wzięłam gryza kanapki,założyłam czarne koturny i wyszłam do miasta by zrobić zakupy bo w szafie od dawna nie miałam nic nowego.Nagle ktoś mnie lekko uderzył w ramię
-O hej Alicja a myślałam że w domu jesteś-powiedziała Karolina
-Byłam ale postanowiłam w końcu wyjść do ludzi-powiedziałam i razem poszłyśmy na zakupy.
Po dwóch godzinach wyszłyśmy z CH z czternastoma siatkami zakupów.Oczywiście nie doszłybyśmy z nimi same do domu gdyby nie mój kochany Ojczulek który akurat dzisiaj miał wolne i był w domu.
2 tygodnie później 
-Dziewczynki tylko dobrze się bawcie i zadzwońcie do nas czasem-powiedziała moja mama
-Nie martw się nie zapomnę o tobie-ucałowałam swoją mamę a w głośnikach było już słychać że za 15 minut skończy się odprawa do Londynu
-Mamo muszę już lecieć-powiedziałam ostatni raz całując mamę
Ostatni raz,ponieważ już nigdy moja noga nie postanie w Polsce,może tam poznam kogoś normalnego.
-No Annabelle chodź-powiedziała Eveline
Nie mogę się przyzwyczaić do naszych nowych imion i nazwisk,no ale nowe życie czas zacząć!
Przeszłyśmy przez kilkuminutową odprawę i szybko siadłyśmy w samolocie obok siebie.Założyłam sobie słuchawki na uszy i czekałam na rozpoczęcie lotu...
***
Mam nadzieję że was nie zanudziłam:) Wiem wiem to jest okropne ,ale najgorzej jest zacząć niestety...

4 komentarze:

  1. no, no ciekawie się zaczyna, ślubu nie ma, bohaterka wyjezdża do Anglii ;-) Kto wie, może tam pozna miłość życia ? ;) Czekam na nastepny - Twój szczupaczek xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Bomba! Czegoś takiego jeszcze nie czytałam! :-D lubię to!
    Nie ma sprawy będę Cię informowała ;-) gdyby to nie był problem dla Ciebie to mogłabyś mnie też informować o nowych rozdziałach w zakładce SPAM??

    Ps. Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń