-To nie jest śmieszne-powiedziałam z założonymi rękami
-Ale to tylko pajączek-powiedział i wziął jakąś gazetę,pająk na nią wszedł i Thomas wyrzucił go przez okno.
Poczułam się jak totalna idiotka...cóż...
Poszłam do łazienki by ubrać się we wczorajsze ubranie,oddać Thomasowi koszulkę w której spałam i miałam zamiar iść do domu. Gdy wyszłam Thomas uśmiechnięty już czekał na mnie.-Czemu się tak uśmiechasz?-spytałam
-Bo pięknie wyglądasz-powiedział
-Ale to wczorajsze ubranie-powiedziałam
-To nic-powiedział i przyciągnął mnie do siebie. Nasze usta złączyły się w długim pocałunku.
Poczułam mrowienie na całym ciele, i te przyjemne motylki w brzuchu które wirowały ze szczęścia.Nie wiedziałam dlaczego to robię,ale jakiś głos w głowie podpowiadał mi ze to jeszcze nie czas,że za mało go znam...
-Przepraszam...nie powinniśmy...-powiedziałam i w biegu wzięłam swoje szpilki i wybiegłam z domu.Po drodze potknęłam się o kamień i nie mogłam wstać.Całe szczęście...lub nieszczęście że Thomas za mną pobiegł...bez koszulki...zakręciło mi się aż w głowie ale on miał refleks i szybko mnie złapał w ramiona.
-Nie rób tego więcej,dobrze?-spytał i ujął mój podbródek tak bym na niego spojrzała.
-Przepraszam...to nie wyjdzie ,nie chcę Cię mieszać w swoje sprawy-powiedziałam i wstałam podtrzymując się pobliskim drzewem i wsiadłam w zamówioną taksówkę.
***
Od kąd powiedziałam Thomasowi że to nie wyjdzie omijaliśmy się w pracy szerokim łukiem,a jeśli nawet się widzieliśmy to mówiliśmy zwykłe "cześć" i tyle było naszej rozmowy.Ja naprawdę nie wiem co wstąpiło we mnie żeby tak robić,ale po prostu nie chce go mieszać w sprawy z Markiem związane,nie chce by jeszcze on ucierpiał,nawet jeśli to znaczy że zakocha się w innej dziewczynie...zrozumiem to.
-Dlaczego spławiłaś Thomasa?-spytała przy kawie moja przyjaciółka Eveline
Opowiedziałam jej co się stało na imprezie,ona była tylko przez chwilę na niej ponieważ źle się poczuła. Widać już było brzuszek bo był to już czwarty miesiąc.Ten czas szybko leci,nieubłaganie ale tak to już jest...
Dzień rozprawy sądowej
Rozprawa miała się zacząć za jakieś pół godziny a ja siedziałam przy szafie i nie wiedziałam w co się ubrać.Nie miałam idealnego stroju na wizyty w sądzie.Bałam się jak to będzie,jednak wiadomości które leciały akurat w telewizji przykuły moja uwagę i zaczęłam bardziej się wsłuchiwać w nie niż tykające wskazówki zegara które mówiły że bardzo mało czasu do rozprawy.
"...Wiadomość z ostatniej chwili.Badacze,policja i sanitariusze którzy badają sprawę samolotu rozbitego podczas lotu samolotu SS-20 podejrzewają że związany jest z ta sprawa niejaki Marek Jakubowski który został oskarżony o pobicie,gwałt na swojej byłej narzeczonej i podpalenie domu w którym się znajdowała...jeżeli więcej się czegoś dowiemy jak najszybciej państwa o tym poinformujemy" Skończyła swoją wypowiedź reporterka serwisu DDL (Dzień Dobry Londyn)
Byłam skołowana po tym co usłyszałam w wiadomościach,jednak się opamiętałam i szybko wyciągnęłam najlepsze ubranie które się nadawało do sądu,szpilki<klik>. Włosy rozpuściłam i podkreśliłam tylko oczy tuszem i szybko poleciałam na taksówkę bo nie miałam już czasu.
Gdy tylko weszłam do sądu moje nogi się pode mną ugięły,na szczęście zobaczyłam Eveline i Liama którzy razem ze mną będą zeznawać.
-Dasz radę zeznawać?-spytałam patrząc na jej brzuch
-O mnie się nie martw,bardziej się martwię o Ciebie-powiedziała i razem z Liam'em mnie przytuliła by dodać mi otuchy.O wiele lżej mi się zrobiło gdy byli ze mną...za kilka minut miała się rozpocząć rozprawa...juz widziałam jak z kajdankami idzie Marek z uśmiechem cwaniaczka. (Mniej więcej tak wyglądał ten uśmiech).
-I tak Cie pokonam suko-wycedził przez zęby
-Zamknij się Jakubowski i właź!-krzyknął policjant i wprowadził go do sali sądowej. Ludzie tez już się zbierali a ja czekałam az mnie wyczytają.Zeznawałam jako pierwsza i mimo gróźb koleżków Marka postanowiłam powiedzieć swoją wersję a nie tak jak chcieli to oni.
-Prosimy na sale Pannę Annabell Mathers jako poszkodowaną-powiedziała jedna z policjantek a ja ostrożnie weszłam i skierowałam się na przeciwko sędziego. Sędzia był to starszy mężczyzna z siwym wąsem i przyglądał mi się uważnie.Gdy już stanęłam przy mównicy byłam bardzo zdenerwowana,nie wiedziałam co mnie czeka i o co mnie mogą zapytać,lecz będę się starała mówić wszystko co pamiętam.
-Opowiedz nam wszystko od momentu wyjechania z Polski co było związane ze sprawcą twoich blizn na ciele-powiedział Sedzia przyglądając się uważnie moim bliznom.
Zaczęłam swoją mowę,i od razu głos mi zaczą drżeć,gdy spotkałam się ze wzrokiem Marka moje serce z przerażenia dudniło jak oszalałe,lecz nie zawracałam sobie tym głowy tylko dalej mówiłam.
-Dziękuję,nie mam więcej pytań-powiedział facet w garniturku który mi zadawał pytania
-Ja również-powiedział drugi i mogłam usiąść na ławce. Następnie przesłuchiwali Eveline a potem Liama.
-Na razie dziękujemy wszystkim,chwila przerwy-powiedział Sędzia i wstaliśmy by sędzia wyszedł.
_________________________
Dzisiaj jestem z rozdziałem tutaj :) Jak myślicie jaki będzie wyrok?Czy koledzy Marka dadzą w końcu spokój Annabell i jej przyjaciołom? Co wniesie do rozprawy wątek z samolotem?
Mam nadzieje że nie było takie złe,a w razie jesli było to przepraszam :)
Dziekuję że czekaliście na ten rozdział tak długo :) Nie jest za długi,ale po prostu chciałam już coś dodać. Buziaki kochane:*

Może wspomnę najpierw, do czego mam zamiar się pryczepić...
OdpowiedzUsuńNiektóre zdania nie mają spójności i są ogólnie źle napisane pod względem gramatycznym :/
"O mnie się nie martw,bardziej martwię się o ciebie"
Wybacz, ale to zdanie najbardziej mnie przetaziło.
Nie chciałabym cię obrażać, czy krytykować, bo ja również popełnaiam błędy, ale po prostu wyrażam swoje zdanie.
Teraz te milsze :)
Ogólnie cały pomysł jet fajny. Fabuła ciekawa i dość oryginalna :) Wiem chyba co starasz się przekazywać i fakt, wątek z samolotem daje do myślenia :D
Do następnego :*
uważam, że rozdział całkiem dobrze się czytało no i wątek z rozprawą i Markiem jest bardzo ciekawy. Myślę, że zeznania Annabell powinny wystarczyć i Marka zamkną w więzieniu, ale zobaczymy. Być może Marek przekupił jakiś ludzi żeby zeznawali na jego korzyść, ale mam nadzieję, że nie. Pisz szybko następny :) Szczupaczek :)
OdpowiedzUsuńJa mam nadzieje, że dziewczyna zazna w końcu spokoju, bo po prostu wyjdę z siebie i stanę obok! xd
OdpowiedzUsuńto z tym samolotem... cholera! ciekawe to jest! :D
rozdział jest jak zwykle boski <3 uwielbiam to opowiadanie i dodawaj szybko następny rozdział! :****
To opowiadanie jest cudne! :) Kurde, jestem zaskoczona jego fabuła i w ogóle WSZYSTKIM. Z każdym rozdziałem piszesz coraz lepiej i kurde, no, odwalasz kawał dobrej roboty. Tak trzymać!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia!
http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/