*Joseph*
Po treningu byłem bardzo zmęczony,ale mimo to jechałem do mojej ukochanej,ponieważ jej obiecałem że szybko wrócę.Byłem pewny że jest już w łóżku i smacznie sobie śpi,chciałem być już przy niej i się do niej przytulać.Wstąpiłem jeszcze do sklepu by kupić sobie coś by nie zasnąć przed kierownicą. Zobaczyłem starego znajomego
-Siemasz stary ,jak ja Cię dawno widziadłem-powiedział poklepując mnie po ramieniu
-A no siema,co tam słychać?-spytałem
-A no dobrze,chodź usiądziemy ,pogadamy-powiedział kierując się do stolika
-Śpieszę się do dziewczyny,ale chwile mogę jeszcze posiedzieć-powiedziałem
Ostatni raz Mikołaja widziałem gdy mieliśmy po 15 lat,jeszcze wtedy się kumplowaliśmy bardzo dobrze.Gdy wyjechał nie utrzymywaliśmy kontaktu,to dzięki niemu pokochałem taniec.
*Eveline*
Byłam szczęśliwa że jestem w ciąży,nie wiedziałam tylko jak poradzi sobie z tym Liam że to nie jest jego dziecko.Miałam nadzieje że pokocha je jako swoje i nie będzie wypominał że nie jest prawdziwym mężczyzną bo nie może mi dać dziecka.Nie było Annabel więc przez weekend mogłam się nacieszyć Liamem i z nim o tym porozmawiać
-Kocham Cię Liam-powiedziałam głaskając go po głowie
-Ja Ciebie też słoneczko-powiedział i pocałował mnie czule
-Kocham Cię Liam-powiedziałam głaskając go po głowie
-Ja Ciebie też słoneczko-powiedział i pocałował mnie czule
-Mam nadzieję że pokochasz je jako swoje a nie jako kogoś innego-powiedziałam patrząc sie na swojego chłopaka
-Oczywiście że tak,mój przyjaciel ma Annabel i nie zrobiłby mi tego że chciałby być ojcem-powiedział Liam
-Cieszę się-powiedziałam i połozyłam się obok Liama
Byłam szczęśliwa że mam Liama i nikt nie zakłóci mojego szczęścia,jednak czułam że coś jest nie tak,nie z Liamem a z moja przyjaciółką. Miałam nadzieje że to tylko głupie przeczucia,ale wolałam się upewnić że nic jej nie jest i zadzwoniłam do niej.Jej telefon nie odpowiadał,przestraszyłam się dlatego szybko zadzwoniłam do Josepha.
-Hej Joseph jest z tobą Annabel?-spytałam
-Ona jest w domku,a ja właśnie jadę już bo byłem na próbie-powiedział
-Bo dzwoniłam do niej dwa razy i jej telefon nie odpowiada,mam złe przeczucia-powiedziałam
-Nie martw się,już jestem niedaleko i dam ci znac jak by coś się stało-powiedział i się rozłączył
Chciałabym żeby wszystko było dobrze i nic jej nie było,żeby ten Marek w końcu się od niej odpierdolił.On jest szaleńcem i powinien trafić do psychiatryka. Cały czas chodziłam w kółko,nie mogłam się uspokoić bo cały czas miałam myśl że jej się coś złego dzieje.
Byłam tylko jej przyjaciółką a przeczuwałam jak matka albo siostra...
*Annabel*
Usnęłam szybko,ale przebudziłam się i zobaczyłam że już jest godzina 23.40 a Josepha jeszcze nie ma.Nagle poczułam zapach dymu ,więc szybko ruszyłam na dół by sprawdzić co się dzieje,moim oczom ukazały się płomienie które zżerały już prawie cały dół i dostawały się już na górę.byłam
przerażona,nie wiedziałam co mam robić.Chciałam zadzwonić do Josepha ale płomienie już mnie doganiały.Zaczęłam krzyczeć,płakać i błagać o pomoc,miałam nadzieje że ktoś mnie usłyszy...Na marne...strasznie bolało a ja pod wpływem wielkiego dymu zemdlałam...
-Oczywiście że tak,mój przyjaciel ma Annabel i nie zrobiłby mi tego że chciałby być ojcem-powiedział Liam
-Cieszę się-powiedziałam i połozyłam się obok Liama
Byłam szczęśliwa że mam Liama i nikt nie zakłóci mojego szczęścia,jednak czułam że coś jest nie tak,nie z Liamem a z moja przyjaciółką. Miałam nadzieje że to tylko głupie przeczucia,ale wolałam się upewnić że nic jej nie jest i zadzwoniłam do niej.Jej telefon nie odpowiadał,przestraszyłam się dlatego szybko zadzwoniłam do Josepha.
-Hej Joseph jest z tobą Annabel?-spytałam
-Ona jest w domku,a ja właśnie jadę już bo byłem na próbie-powiedział
-Bo dzwoniłam do niej dwa razy i jej telefon nie odpowiada,mam złe przeczucia-powiedziałam
-Nie martw się,już jestem niedaleko i dam ci znac jak by coś się stało-powiedział i się rozłączył
Chciałabym żeby wszystko było dobrze i nic jej nie było,żeby ten Marek w końcu się od niej odpierdolił.On jest szaleńcem i powinien trafić do psychiatryka. Cały czas chodziłam w kółko,nie mogłam się uspokoić bo cały czas miałam myśl że jej się coś złego dzieje.
Byłam tylko jej przyjaciółką a przeczuwałam jak matka albo siostra...
*Obserwator*
Zakapturzona
postać polała dom benzyną i podpaliła zapałkami. Dom był drewniany więc
szybko się zaczął palić. Słyszał krzyki dziewczyny więc wiedział że już
ogień ją dopadł.
Mężczyzna
podchodzący pod dom zobaczył świecące się światła ,które prowadziły od
szosy,przestraszył się i biegiem schował się za drzewo.
*Annabel* Usnęłam szybko,ale przebudziłam się i zobaczyłam że już jest godzina 23.40 a Josepha jeszcze nie ma.Nagle poczułam zapach dymu ,więc szybko ruszyłam na dół by sprawdzić co się dzieje,moim oczom ukazały się płomienie które zżerały już prawie cały dół i dostawały się już na górę.byłam
*Joseph*
Zobaczyłem płomienie z domu w którym była Annabel,więc szybko wybiegłem z samochodu.Nie wiedziałem co mam robić,straz tak szybko tutaj nie przyjedzie,ale zadzwoniłem
-Dobry wieczór chciałem zgłosić że podpalił ktoś domek w którym jest moja dziewczyna
-Dobry wieczór,jak się pan nazywa?
-Joseph Croven,tylko prosze szybko. Za Londynem jest to ul.Lipowa 123-powiedziałem
-Dobrze,już karetka i straż zostały wysłane-powiedział mężczyzna a ja się rozłączyłem
Szybko pobiegłem do domu,wiedziałem ze powinienem na straż zaczekać by oni mogli wyciągnąć Annabell ale bałem się że jak dojadą to nie będą już mieli kogo ratować...kopnąłem drzwi które od razu się rozleciały i ruszyłem przeskakując przez płomienie,bałem się że nie dostanę się na górę bo płomienie już całe schody spaliły.Powoli stąpałem po jednym stopniu,płomień parzył mnie ale nie zwracałem na to uwagi,chciałem ją uratować nie zważając na to co się może stać mi.Gdy jakoś doszedłem na górę zobaczyłem ze schody powoli się rozwalają,więc szybko pobiegłem do pokoju gdzie powinna być Annabel,nie chciałem się usmażyć a było strasznie gorąco,nie dało się oddychać,ledwo oddech łapałem.Zobaczyłem Annabel leżącą na podłodze w ogniu,była cała poparzona...miałem nadzieje że nic jej nie jest,wziąłem ją na ręce i biegiem nie patrząc co się dzieje uciekałem razem z nią z tego domu.Nie było łatwo,zwłaszcza że schody odlatywały jak tylko stąpałem po nich...usłyszałem wycie straży ,która szybko weszła do domu.
-Prosze mi ją dać-powiedział strażak a ja posłusznie dałem ją a sam upadłem na kolana
-Dobrze że pan po nią poszedł,jak by nie pan nie wiadomo czy by się nie spaliła,a teraz proszę wstać i iść za mną -powiedział i poprowadził mnie do karetki
Strażacy domu nie uratowali,gasili go z dwie godziny,został po nim tylko popiół...
Pojechałem z Annabell do szpitala,mi opatrzyli rany,miałem niewielkie poparzenia na nogach i rękach,ale tym się nie martwiłem,z Annabell było o wiele gorzej...była cała poparzona,nawet twarz miała poparzoną,jej piękne włosy też... Zadzwoniłem do Eveline bo obiecałem jej że zadzwonie tylko gdy dojadę do Annabell.
Gdy byliśmy w szpitalu ja usiadłem na krześle a ja zabrali na blok operacyjny.
-Ev...miałaś rację-powiedziałem smutno
-Stało się jej coś?-spytała przerażona do telefonu
-Tak...-powiedziałem i się rozpłakałem jak małe dziecko
-Nie płacz,już do Ciebie z Liamem jedziemy-powiedziała i się rozłączyła
Siedziałem w tej samej pozycji ,oczy zakryłem w dłoniach i płakałem...Nie wierze że płakałem,to nie w moim stylu...
-To moja wina...gdybym nie pojechał to by do tego nie doszło-powiedziałem gdy zobaczyłem Liama i Eveline
-Nie mogłeś wiedzieć że coś jej się stanie,że on ją znajdzie nawet tam-powiedziała Eveline obejmując mnie ramieniem
-A co dokładnie się stało?-spytał Liam patrząc na moje rany
-Podpalił dom!-krzyknąłem i walnąłem pięścią w krzesło
Już nikt się nie odezwał przez resztę czasu gdy Annabell była operowana,po dwóch godzinach wyszedł z sali lekarz więc szybko się podniosłem i podszedłem do niego
-Panie doktorze i co z nią?-spytałem
-Jest w bardzo ciężkim stanie,powiem nawet że w krytycznym,ma dosłownie upieczone fragmenty ciała,ręce,brzuch oraz twarz,dokonaliśmy operacji wewnętrznej dłoni,operację szyi,na razie nie mogliśmy zrobić nic więcej bo rany są zbyt świeże,wprowadziliśmy ją w stan śpiączki farmakologicznej-powiedział lekarz a ja się załamałem
-Proszę być dobrej myśli-powiedział lekarz odchodząc
________________________-
Kolejny rozdział...ten nie podoba mi się tak bardzo jak poprzedni ;p









