środa, 29 stycznia 2014

Libster Award

Zostałam nominowana przez Ann Horan z bloga http://onedicectionforever.blogspot.com W życiu bym się tego nie spodziewała a tu...wchodze na bloga i komentarz że jestem nominowana. WOW!
Dziękuję ;*
1. Twój ulubieniec z 1D?
 Hmm najbardziej to chyba Harry  bo ma takie słodkie dołeczki jak się uśmiecha:)( nie jestem fanką 1D ale z tego co widziałam na zdjęciach itp no i teledyskach:))
2. Jaki masz znak zodiaku?
Bliźnięta
 3. Opisz siebie w kilku zdaniach.
Hmm...blondynka o niebiesko-szarych oczach,lubię się śmiać z przyjaciółką,kocham żelki xD
 4. Jaki jest twój ulubiony batonik?
Twix bo można się nim podzielić
 5. Twoje włosy są kręcone, proste czy falowane?
Trochę falowane :)
 6. Twoje znaki szczególne to...?
Nie mam znaków szczególnych :D
 7. Jaki jest twój ulubiony sport?
Jazda na rowerze
 8. Czego nigdy byś nie zrobiła?
Nie zabiłabym człowieka
 9. Jaki był twój najdziwniejszy sen?
Najdziwniejszy...hmm...lecę samolotem i nagle muszę skakać a mam lęk wysokości i nie otwiera mi się spadochron...i o dziwo nie ginę xD No tak to sen xD
 10. Co zabrałbyś na bezludną wyspę (3 rzeczy)?
książkę,mp3,kota
11. Twój typ chłopaka to...?
Nie mam typu...każdy chłopak ma coś w sobie :) 
Ale ewentualnie mogę powiedzieć że blondyn,zielone oczy :)

Nominuję:
1.http://lietomefanfic.blogspot.com/
2. http://i-wont-let-you-go.blogspot.com/
3.http://everythingaroundyouisnotreallynormal.blogspot.com
4.http://awakening-fanfiction.blogspot.com/
5.http://let-me-kiss-you.blogspot.com/
6.http://i-am-lost-without-you.blogspot.com/
7.http://zayn-i-winter.blogspot.com/
8.http://love-food-like-niall.blogspot.com
9.http://neversaynever1djd.blogspot.com
10.http://owszystkimioniczym-1.blogspot.com/
11. http://summerlovexd.blogspot.com/

Pytania:
1.Ulubiony owoc?
2.Twoje drugie imię(o ile je masz)?
3.Ulubione zwierzę(i 3 powody dlaczego akurat to zwierzę)?
4.Ulubieniec z 1D?
5.Najokropniejsza rzecz jaka ci się przytrafiła?
6.Co cię zaskoczyło w ostatnim tygodniu?
7.Piosenka która ci się podoba najbardziej?
8.Ulubiony kolor?
9.Najsmaczniejsze danie jakie jadłaś w swoim życiu?
10.Czego się boisz?
11.Jeśli miałabyś zmienić coś w swoim wyglądzie to co to by było?

Jeszcze raz dziękuję Ann Horan:*


wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 2

*Annabell*
Przez okno przedzierało się słońce które świeciło centralnie ma moją twarz.Z wczorajszej pochmurnej pogody nie zostało kompletnie nic prócz kilku kałuż w których chlapały się rozbawione dzieci.Po głosach było słychać ,że świetnie się bawią.Najwyraźniej wczorajsze mylne stwierdzenie że jesteśmy tu same i jest tu strasznie dzisiaj dobiegło końca.Powoli wygramoliłam się z niewygodnego łóżka i zerknęłam na zegarek gdzie widniała już 11.35.Przez chwilę siedziałam jeszcze na łóżku myśląc o wczorajszym dniu i naszych nowych znajomościach.Po chwili się zerwałam bo przypomniałam sobie że miałam zadzwonić do tego wujka Liama,tylko za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć jak on się nazywał.
-No trudno będę musiała sobie sama poradzić-powiedziałam sama do siebie,mimo że to było dziwne zjawisko i jak by ktoś wszedł to by pomyślał że zwariowałam. Wyciągnęłam ubranie z walizki i poszłam do łazienki. Ubrałam się:klik i postanowiłam związać włosy w wysokiego kucyka ,lekko się pomalowałam i byłam gotowa do wyjścia.Jednak najpierw muszę zadzwonić.
-Dzień dobry nazywam się Annabell Matthers ,wczoraj dostałam wizytówkę od Liama.Podobno pan poszukuje fotografa na staż-powiedziałam na jednym wydechu
-Tak.Liam coś mi wspominał o tym.Nazywam się Jackob Devon.Czy moglibyśmy się spotkać by omówić wszystko?
-Tak.Oczywiście ale ja dopiero co wczoraj przyjechałam z przyjaciółką do Londynu i musimy poszukać mieszkania-powiedziałam zdzwiona tym że od razu chce omówić nie pytając o moje kwalifikacje
-No to dobrze,mam nadzieję że Pani znajdzie coś do czwartku.W czwartek jeszcze zadzwonię do Pani i umówimy się na konkretne miejsce-powiedział 
-Oczywiście i dziękuję-powiedziałam i się rozłączyłam
Byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy.Jak najszybciej wyszłam z pokoju i bez pukania weszłam do Eveline bo wiedziałam że ona o tej godz.już nie śpi,ona należała do tych osób co wcześnie wstawały i nie lubią leniuchować.
-Do czwartku mieszkanie musimy znaleźć -powiedziałam uśmiechając się do przyjaciółki
-Dzisiaj jest poniedziałek,to niewiele czasu ale miejmy nadzieje że z pomocą Liama i Josha coś szybko znajdziemy-powiedziała Eveline
-Myślałam że już ich nie zobaczymy...-powiedziałam zawiedziona postawą Eveline. Nie chciałam tak szybko się zaprzyjaźniać z tymi chłopakami.Nie chciałam znów się zawieść na którymś z nich.
-Annabell nie martw się będzie dobrze,oni wydają się spoko-powiedziała Eveline
-Marek też się taki wydawał i co?-spytałam poirytowana 
-No dobrze już nie myśl o tym,zamówiłam taxi do centrum bo w centrum już na nas czekają by pomóc nam-powiedziała uradowana Eveline
Nie wiedziałam co w tym fajnego i nie rozumiałam entuzjazmu przyjaciółki która cały czas wspominała o chłopakach a najbardziej o Liam'ie.Pełno jest takich a ona akurat chciała zadawać się z nimi.Nigdy jej nie zrozumiem co ją tak ciągnie do facetów.
***
-Jak myślisz będzie nas stać na takie?-pokazała Eveline na duży dom z przepięknym ogrodem
-Może kiedyś jak będziemy miały kasę-powiedziałam mając już dość łażenia od domu do mieszkania i odwrotnie
-A może przerwa na lunch?Zrobiłem się głodny-spytał Josh głaskając swój burczący brzuch
-No dziewczyny przyda wam się odrobina odpoczynku-zawtórowała Stella
My bez żadnego sprzeciwu poszłyśmy za nimi do małej kawiarenki z naleśnikami
-Tu są zajebiste naleśniki-powiedział Josh wparowując jako pierwszy do lokalu zajmując nam miejsce i prosząc o kartę naleśników.
Po 10 minutach przyszła dziewczyna biorąc od nas zamówienie. Prawie wszyscy wzięli naleśniki z sosem czekoladowym i truskawkami,ja natomiast wzięłam sobie kawę i naleśnika z jagodami. Nie lubiłam nigdy dużo jeść i dlatego moja porcja naleśników była najmniejsza.
-Fajnie było ale ja już muszę lecieć-powiedziała Stella i po chwili dodała:
-Odezwę się później  i wyszła z lokalu.
Stella faktycznie była miła i nawet dało się z nią pogadać,nie była jakaś tam rozpuszczona mimo że miała bogatych rodziców i mieszkała w dzielnicy w której mieszkało dużo bogatych rodzin.My natomiast we 4 po zapłaceniu rachunków za zamówienie wyszliśmy i dalej zaczęliśmy szukać mieszkania. Z fachową pomocą chłopaków szybciej wszystko się odbywało niż jakbyśmy miały same szukać mieszkania.
 W końcu po całym dniu szukania znalazłyśmy mieszkanie niedaleko centrum i za dobrą cenę.Mogłyśmy się wprowadzić od razu.Chłopaki z ulgą odetchnęli że w końcu coś nam się spodobało.Joseph ze zmęczenia rzucił się na łózko które należało do niewielkiego wyposażenia mieszkania,mimo że trzeba będzie dokupić parę rzeczy to mieszkanie było w nienagannym stanie.
*Liam*
Miałem już dość tego łażenia za tym mieszkaniem,nic im się nie podobało.Te dziewczyny skrywają jakąś tajemnice i muszę się dowiedzieć jak najszybciej czego ta tajemnica dotyczy zanim mój przyjaciel zakocha się na zabój w jednej z tych dziewczyn,w sumie nie wiem czy nie jest już za późno bo cały czas się patrzy na tą nieśmiałą Annabell.
-pomóc wam w przywiezieniu bagaży?-spytał nagle jak dotąd cichy Joseph 
-Nie, dzięki ale poradzimy sobie -powiedziała Annabell krzyżując ręce  i wpatrując się w swoje buty
Jej zachowanie było trochę dziwne,raz była miła a raz przybita i błądziła myślami całkowicie gdzieś poza naszą trójkę.
-E..może my już pójdziemy-powiedziałem gdy zapadła cisza i nikt się nie miał zamiaru odezwać
-Nie no zostań,zaraz pójdziemy na zakupy to wam herbatę zrobię-powiedziała Eveline która wydawała się bardzo fajną osobą.
***
Obudził mnie telefon on Josepha,no tak tylko on mnie potrafił obudzić o tak wczesnej porze-pomyślałem ale jak zobaczyłem że dochodzi 11 to nie myślałem już że jest wcześnie.
-Co tam?-spytałem odbierając telefon
-Zbieraj swoją dupę z wyrka bo jedziemy na plażę-powiedział uradowany Joseph słoneczną pogodą
-Człowieku lato się jeszcze nie zaczęło a ty chcesz pływać?-spytałem niedowieżając w idiotyzm mojego kumpla
-Nie możesz chodź raz nie być takim snobem?spytał poirytowany
-No dobra za 10 minut możesz być-powiedziałem
-Ale ja już czekam-powiedział a w tle usłyszałem chichot dziewczyn.
Pospiesznie się ubrałem,zrobiłem sobie kanapkę i w trakcie wychodzenia podtknąłem się o własne nogi i kanapka wylądowała na ziemi.
-Kurwa!-zakląłem i wyrzuciłem kanapkę do śmietnika.
Wchodząc do samochodu usłyszałem tylko "Cześć" i od Josha opierdziel za wyrzuconą kanapkę:
-Dzieci w Afryce głodują a ty wyrzuciłeś kanapkę do śmietnika!Człowieku ta kanapka jeszcze nadawała się do jedzenia !
Nic się nie odezwałem bo wiedziałem że to nie ma sensu,z nim nie da się dojśc do porozumienia jeśli chodzi o zmarnowane jedzenie.
Całą drogę na plażę nikt się nie odezwał oprócz paplającej Stelli jak to ona nienawidzi swojego ojca za to ze musi z nim jeździć na spotkania biznesowe.Tak...jaka ona nieszczęśliwa.
***
Końcówka miała być zupełnie inna bo miałam jeszcze napisać  jak na plaży będą,ale stanęłam w jedym punkcie i nie miałam w ogóle pomysłu co napisać więc postanowiłam zostawić to na kolejny rozdział gdzie zacznę sceną na plaży :)
Narazie są jeszcze ferie więc może z jeszcze jeden w tym tygodniu dodam,a później to nie wiem jak będą rozdziały...pewnie na weekend o ile będe miała czas.
Także dziękuję za uwagę i opinie :)
Dziękuję za opinie mojego kochanego szczupaczka i Ann Horan :*Dziękuję wam:* 

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 1

W czasie lotu zasnęłam przytulając się do szyby ,miałam wiele różnych myśli czy aby dobrze zrobiłam podejmując decyzję o wyjechaniu z Polski ale przecież raz się żyje i może akurat tam będzie się żyło nam lepiej.No i nikt nie zna mnie i nie będzie mnie wytykał palcami ,że narzeczony uciekł z pod ołtarza.
Ze snu wyrwał mnie głos stewaressy "Proszę zapiąć pasy za chwilę lądujemy". Nawet nie wiem jak to mogło się zdarzyć że zamiast oglądać widoki z okna to przespałam cały lot.  Gdy wysiadałyśmy z samolotu zaczął padać deszcz,a raczej z tych kilku kropel na minutę zrobiła się wielka ulewa.Wiosna jest piękną porą roku,jednak nie wszędzie widać jej piękne uroki...właśnie w takim Londynie nie widać oznaków wiosny a jesień bardziej  ta pogoda przypomina.
Ledwo co przeszłyśmy od samolotu do budynku by odebrać swoje bagaże już wyglądałyśmy jak zmokłe kury przemoknięte do samej niteczki. Teraz musimy się przerzucić na język angielski bo teraz będziemy tym językiem się posługiwać na co dzień.
*Eveline*
Przeszłyśmy przez wielką salę wylotów i przylotów i gdy chciałam już dzwonić po taksówkę przyjaciółka zaczęła mnie ciągnąć w inną stronę niż zamierzałam.Ku mojemu zdziwieniu moim oczom ukazał się uliczny pojedynek na tańce.U nas w Polsce czegoś takiego nie było,Annabell korzystając z okazji zrobienia świetnych zdjęć nie wahała się ani chwili i po paru sekundach już robiła zdjęcia tancerzom.
Po około godzinie skończyli swój pojedynek i jeden z tancerzy podszedł do nas by się przywitać
-Cześć jestem Joseph a to moja partnerka w tańcu Stella-powiedział i ucałował nasze dłonie
Muszę przyznać,że zdziwiło mnie to trochę bo nigdy żaden facet w taki sposób się do nas nie zwracał
-Może was podwieźć?-spytała Stella nowo poznana dziewczyna
-Eee nie chcemy się narzucać-powiedziała jak dotąd cicha Annabell
-Nie martwcie się nic wam nie zrobimy-powiedział Joseph ukazując szereg białych zębów
Annabell tylko spojrzała wymownie na mnie i poważnie spojrzała na naszych nowych znajomych.Po tym co się wydarzyło nie dziwie się jej że jest nie ufna.
-Mam pytanie.Dlaczego tak nagle się nami zainteresowaliście?-spytałam patrząc na Stelle i Joseph'a
-Zauważyliśmy ,że A-Annabell...em...robiła z takim dużym zaangażowaniem nam zdjęcia a mój przyjaciel Liam który właśnie idzie w naszą stronę ma wujka który jest fotografem i myślę że chętnie by cię wziął na staż-ostatnie słowa bardziej były kierowane do Annabell niż do mnie ale to zrozumiane po tym co usłyszałyśmy.
Moja bella w końcu się uśmiechnęła pierwszy raz od kąd się pojawili nowi znajomi.Zdecydowała się że jutro zadzwoni do wujka Liama po tym jak chłopak się z nami przywitał i podał wizytówkę swojego wujka.
Chcieli nam zapewnić doskonały nocleg ale odmówiłyśmy ponieważ już miałyśmy zamówione pokoje w motelu "U Jima" 4 km od centrum dlatego ze nie miałyśmy zbyt dużo kasy by wydawać na mega drogie hotele.Razem z przyjaciółką postanowiłyśmy jutro poszukać jakiegoś nie drogiego mieszkania.
Podwieźli nas pod motel czarnym BMW i odjechali.Obiecali że pomogą nam oswoić się w mieście.Dziwne uczucie które krążyło od samego przylotu tutaj nie dawało mi spokoju.Dlaczego tak szybko się zaprzyjaźniłyśmy z nieznajomymi ?Czy to nie jest jakiś podstęp?
Weszłyśmy do pustego motelu gdzie mężczyzna który stał przy recepcji bacznie się nam przyglądając dał nam dwa kluczyki do osobnych pokoi.Nie chce wpadać w paranoję ale ten facet był strasznie podejrzany i na dodatek jesteśmy same w tym motelu a w pobliżu dwóch km nie ma żadnego domu...
Szłyśmy schodami na górę gdzie znajdowały się pokoje
-Annabell boję się-powiedziałam ściszonym głosem patrząc na przyjaciółkę
-Nie martw się będzie dobrze,w razie czego jestem obok-powiedziała i poszłyśmy do swoich pokoi
Zamknęłam drzwi,torby położyłam obok łóżka i wyciągnęłam z nich ręcznik i koszulkę do spania. Poszłam cichutko do łazienki by wziąć szybki prysznic i po kilku minutach już byłam z powrotem w pokoju.Położyłam się do ciepłego łóżka i szybko zasnęłam.
*Joseph*
Od rana mieliśmy przygotowania do dzisiejszego pojedynku na taniec.Strasznie się denerwowałem,ponieważ nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po przeciwnikach.Po dwóch godzinach samotnego treningu ze Stellą poszedłem pod prysznic i ubrałem się w czyste ubranie.
-Stella będe po zajęciach o 13-powiedziałem patrząc na Stelle która się rozglądała najwyraźniej czegoś szukając
-Ok tylko się nie spóźnij jak ostatnio-powiedziała i posłała mi ten swój uroczy uśmiech
Stella jest bardzo ładną dziewczyną i chciałbym się zakochać ale po prostu nie czuje nic do niej prócz zwyczajnej znajomości i tego samego zapału do tańca. Założyłem swoje białe conversy ,wziąłem kurtkę i kask i wsiadłem na swój motor.
Po 15 minutach  szybkiej jazdy byłem już na miejscu "szkoły tańca dla dzieci i dorosłych",szybko zaparkowałem motor pod dachem bo zaczęło już kropić i wszedłem do budynku. Od razu gdy tylko wszedłem obleciały mnie dzieciaki które ucze tańca.
-Witajcie-powiedziałem i zdjąłem kurtkę oraz kask.
-Czy dzisiaj zaczniemy się uczyć nowego układu ?-spytał chłopczyk z blond czupryną
-Najpierw muszę zobaczyć na jakim etapie jesteście tego co was uczyłem do tej pory-powiedziałem i włączyłem muzykę.
*2 godziny później w sali przylotów i odlotów*
Właśnie wchodziliśmy do budynku gdy zobaczyłem dwie ekipy które się zbliżały w naszą stronę szybkim krokiem
-myślicie cwaniaczki że pokonacie nas?-powiedział murzyn z łysą głową
-Jesteśmy od was lepsi,przecież wiesz Mikel- powiedziałem i ruszyłem jako pierwszy do pojedynku.
Po stoczonym pojedynku z Mikel'em chwilę odpocząłem.Zobaczyłem dwie zbliżające się dziewczyny ,jedna miała aparat w ręku i z wielkim zafascynowaniem zaczęła robić nam wszystkim zdjęcia.Była  prześliczna,miała takie delikatne rysy twarzy a długie ciemne włosy dodawały jej uroku.Boże co się ze mną dzieje?!
-Stella gdzie jest Liam?-spytałem mocno ją przyciskąc do ściany
-Ałć Joseph uspokój się,stoi niedaleko tych trzech dziewczyn które się śmieją-powiedziała i pokazała trzy blondynki
-Ok, dzięki-powiedziałem i pobiegłem do przyjaciela
Gdy tylko znalazłem się obok przyjaciela wytłumaczyłem mu o co mi chodzi.Mimo że zdziwił się bardzo na moje zachowanie dotyczące dziewczyny to zgodził się.Wiedział że miałem zawsze problem z dziewczynami i postanowił mi pomóc. Nie wiedziałem tylko jak zareagują dziewczyny,ale byłem dobrej myśli.
-No leć ze Stellą do nich bo zaraz zamówią taxi i po rozmowie-powiedział Liam
-A ty nie idziesz?-spytałem patrząc na przyjaciela
-Ja zaraz do was dołączę tylko znajdę tą wizytówkę wuja o którą prosiłeś-powiedział i poszedł do samochodu.
Ja razem ze Stellą podeszliśmy pod dwie dziewczyny.
-Cześć jestem Joseph a to moja partnerka w tańcu Stella-powiedziałem i ucałowałem  dłonie dziewczyn.Musiałem zrobić dobre wrażenie by uwierzyły że jestem szarmancki i nie zrobię im krzywdy.
-Może was podwieźć?-spytała Stella uśmiechając się, myślę że chciała mi pomóc i dlatego ją lubię bo zawsze jest pomocna we wszystkim.
-Eee nie chcemy się narzucać-powiedziała jak dotąd cicha Annabell
-Nie martwcie się nic wam nie zrobimy-powiedziałem  ukazując szereg białych zębów. Nigdy nie narzekałem na zły uśmich,zawsze powalam nim dziewczyny,chociaż nie tylko tym...Widać było ,że jedna z dziewczyn jest bardziej nie ufna,ale musze ją poznać bliżej bo czuje że jest to wyjątkowa dziewczyna.
-Mam pytanie.Dlaczego tak nagle się nami zainteresowaliście?-spytała Eveline patrząc na Stelle i na mnie
-Zauważyliśmy ,że A-Annabell...em...robiła z takim dużym zaangażowaniem nam zdjęcia a mój przyjaciel Liam który własnie idzie w naszą stronę ma wujka który jest fotografem i myślę że chętnie by cię wziął na staż-ostatnie słowa bardziej były kierowane do Annabell niż do Eveline i o to mi chodziło.
Od początku naszego przybycia Annabell pierwszy raz się uśmiechnęła gdy usłyszała co jej oferujemy,widać że dziewczyna lubi fotografować i sprawia jej to wielką przyjemność. Chcieliśmy zawieźć je do najlepszego hotelu ale odmówiły wykręcając się rezerwacją w najgorszym motelu. No cóż...ale jutro pokażemy im miasto i pomożemy wybrać mieszkanie.
-To do jutra-powiedziałem cały czas patrząc się na Annabell
Odjechaliśmy do miasta,najpierw zawieźliśmy Stelle z tego powodu że mieszkała najdalej nas ,potem pojechaliśmy do swoich domów,byliśmy sąsiadami dlatego nie musiałem daleko iść do domu.
Po męczącym dniu i poznaniu przepięknej dziewczyny poszedłem pod prysznic i samych bokserkach położyłem się spać.Jeszcze chwilę myślałem o Annabell ale sen mnie zmorzył i odleciałem w krainę morfeusza.
***
Ten pierwszy rozdział miał wyglądać całkiem inaczej...mi się podoba tak średnio a wam?Tylko szczerze!

czwartek, 23 stycznia 2014

Prolog

-Ile jeszcze będziemy czekać na Pana młodego?-pyta młody ksiądz
Ja wpatrzona w swoje buty nie wiem co mu odpowiedzieć...przybiega zadyszana Karolina i mówi:
-Nie odbiera telefonu,ale nie przejmuj się może jest korek
-Ale za chwilę będzie inny ślub-powiedziałam roztrzęsiona i się rozpłakałam na ramieniu przyjaciółki.
Rodzice wraz z rodzicami Marka pocieszali mnie i kazali wszystkim wyjść z kościoła bo" ślub się nie odbędzie". To był jeden z najgorszych dni w moim dotychczasowym życiu,miało być tak pięknie,cudownie i mieliśmy sobie powiedzieć sakramentalne "tak". Tyle miesięcy przygotowań,tyle kasy na sukienkę,salę,dla księdza i wszystko na nic bo on stchórzył i nawet nie raczył się odezwać...bo przecież on nie ma nic mi do wyjaśnienia...
-Alicja już nie myśl o tym,minął już miesiąc a ty dalej siedzisz w pokoju zapłakana i nigdzie nie wychodzisz-powiedziała mama przytulając się do mnie i dając mi ciepłą herbatę.
-Mamo ale ja go tak bardzo kochałam a on po prostu tak sobie wyjechał i nie powiedział nic-powiedziałam i westchnęłam smutno.Wstałam z łóżka ,poszłam do łazienki wziąć ciepłą kąpiel która zajęła mi godzinę,wytarłam się i w ręczniku powędrowałam do szafy w poszukiwaniu ciuchów do wyjścia do ludzi.Ubrałam się w klik: ,pomalowałam rzęsy ,włosy wyprostowałam i byłam gotowa do wyjścia.
Poszłam do kuchni wzięłam gryza kanapki,założyłam czarne koturny i wyszłam do miasta by zrobić zakupy bo w szafie od dawna nie miałam nic nowego.Nagle ktoś mnie lekko uderzył w ramię
-O hej Alicja a myślałam że w domu jesteś-powiedziała Karolina
-Byłam ale postanowiłam w końcu wyjść do ludzi-powiedziałam i razem poszłyśmy na zakupy.
Po dwóch godzinach wyszłyśmy z CH z czternastoma siatkami zakupów.Oczywiście nie doszłybyśmy z nimi same do domu gdyby nie mój kochany Ojczulek który akurat dzisiaj miał wolne i był w domu.
2 tygodnie później 
-Dziewczynki tylko dobrze się bawcie i zadzwońcie do nas czasem-powiedziała moja mama
-Nie martw się nie zapomnę o tobie-ucałowałam swoją mamę a w głośnikach było już słychać że za 15 minut skończy się odprawa do Londynu
-Mamo muszę już lecieć-powiedziałam ostatni raz całując mamę
Ostatni raz,ponieważ już nigdy moja noga nie postanie w Polsce,może tam poznam kogoś normalnego.
-No Annabelle chodź-powiedziała Eveline
Nie mogę się przyzwyczaić do naszych nowych imion i nazwisk,no ale nowe życie czas zacząć!
Przeszłyśmy przez kilkuminutową odprawę i szybko siadłyśmy w samolocie obok siebie.Założyłam sobie słuchawki na uszy i czekałam na rozpoczęcie lotu...
***
Mam nadzieję że was nie zanudziłam:) Wiem wiem to jest okropne ,ale najgorzej jest zacząć niestety...