sobota, 22 lutego 2014

Ważna informacja

Jak zauważyłyście od kilku tygodni nie dodaje rozdziałów.Chciałabym je dodawać, ale zepsuł mi się komputer ,a dostęp do neta mam tylko w weekendy poprzez komputer brata. Już mam trochę napisany kolejny rozdział, ale to za mało na, to by go opublikować. Postaram się w najbliższym czasie coś dodać, ale nic nie obiecuję ze względów, że nie będę na swoim komputerze.Mam nadzieję, że nie jesteście, za to złe i będziecie cierpliwie czekały aż się coś pojawi w moim opowiadaniu :)
Miłego dnia dziewczyny:*

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 3

*Annabel*

Od rana Eveline gadała coś o plaży, ale ja dzisiaj jakoś nie miałam na to ochoty,lecz musiałam się zgodzić, bo zaraz, by wypytywała co się dzieje a tego bym nie chciała.Po śniadaniu poszłam pod prysznic,wzięłam z szafy swój strój kąpielowy: klik oraz ubranie na dzisiejszy słoneczny dzień :klik i upięłam włosy w koka a rzęsy pomalowałam wodoodpornym tuszem.

***

Rozłożyłam koc na piasku i zdjęłam ubranie aby się położyć i trochę poopalać w towarzystwie Eveline i Stelli,nie dane nam było długo nacieszyć się samotnością, bo zaraz przybiegli Joshep i Liam z lodami, które się całkowicie już roztopiły a Joshep zaczął je zlizywać.Gdy zobaczyłam co on wyprawia zaczęłam się śmiać co zdziwiło Eveline i Stelle.Jednak, gdy zobaczyły to, co ja to dołączyły się do śmiechu.

-No i jak tam?-spytał uradowany Joshep poklepując się po brzuchu.
Tak...zjadł wszystkie lody nawet nie dając nam przynajmniej muszelek.Chyba musiał być głodny.
-A no dobrze -odpowiedziała Stella dając przy tym mu kuksańca w bok.
Nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie,może to dlatego, że jestem zbyt mocno rozkojarzona i nie pozbierałam się jeszcze po utracie Marka,mimo że wiedziałam, że jest dupkiem to nadal w głębi serca go kochałam.Nagle do nas wszystkich przytulił się Joshep i się przewróciliśmy do tyłu na koc.Było z nimi zabawnie,a najzabawniejsze było to, że, gdy chcieliśmy się wyswobodzić z uścisku to nie mogliśmy się oderwać i nie wiedzieć czemu Liam się śmiał najbardziej chyba wiedząc co się dzieje.

-Josh...znowu pomyliłeś klej z balsamem do opalania?-spytał
-No na to wygląda-powiedział rozbawiony Joshep naszą reakcją
Po chwili wszyscy zaczęliśmy krzyczeć jak najgłośniej "Pomocy",kilka osób się zbiegło i nam pomogli.Kupił ktoś rozpuszczalnik i, nim nas polał..Na nasze szczęście wszyscy byliśmy cali i zdrowi,chłopaki szybko pobiegli do wody, by pozbyć się tego zapachu,lecz jak wrócili dalej tak samo było czuć od nich rozpuszczalnik jak i od nas.

Już zaczynało być chłodno, ale my nadal byliśmy na plaży,ja poszłam razem z Joshep'em do wody, by popływać a reszta już się powoli ubierała do domu.
-Czemu żywisz do mnie taką nienawiść?-spytał nagle co mnie bardzo zaskoczyło
-To nie o to chodzi, że Cię nie lubię...-powiedziałam nie patrząc na niego tylko odpływając dalej, by nas nie
widzieli.
-A o co?-dalej drążył ten temat
-Nie ważne...nie mam ochoty o tym rozmawiać, bo i tak tego nie zrozumiesz-powiedziałam i łzy zaczęły się pojawiać na moich policzkach
-Ej mała nie płacz-powiedział głaszcząc mnie po policzku, spojrzałam tylko smutno na niego i odpłynęłam do brzegu.

* Tydzień później*

                                 *Josheph *

Annabell pracowała dla wujka Liama,ja byłem zajęty próbami ze Stellą i dziećmi.Liam podobno znalazł coś, co powinno mnie zainteresować,a mianowicie, że w Polsce nie mieszkały takie dziewczyny jak Eveline i Annabell.Nie przeszkadzało mi to,jemu w sumie już teraz też, bo poznał się z Eveline dosyć blisko...

Nagle zadzwonił mój telefon,zdziwiłem się, bo na wyświetlaczu widniała "Eveline"
-No hej co tam słychać?-zacząłem rozmowę z koleżanką
-Czy mógłbyś dzisiaj przyjechać do nas?-spytała i było widać, że jest zdenerwowana
-Ale co się stało?-spytałem
-Annabell jest chora,leży z gorączką w łóżku,nawet dzisiaj w pracy nie była a ja wychodzę z Li i się boję, że może jej się pogorszyć-powiedziała Eveline
Słyszałem w jej głosie troskę o przyjaciółkę,a że Annabell bardzo mi się podoba to bez żadnego zastanowienia zgodziłem się przyjść.Miałem dzisiaj jeszcze pojechać do menadżera, ale nie było to ważniejsze niż zdrowie przyjaciółki..., a raczej dziewczyny którą kochałem w ukryciu i wiedział o tym tylko Liam.

-Jasne,a o której?-spytałem
-O 16 jak byś mógł-powiedziała
-Jasne nie ma sprawy-powiedziałem i usłyszałem "dzięki,do zobaczenia" i się rozłączyła.
Założyłem swoje ulubione jeansy i koszulę w kratę ,zjadłem obiad przy włączonym tv.Dzisiaj miałem wolne od wszystkich zajęć,jak na cały tydzień trenowania to jeden dzień to i tak za mało.
Po zjedzonym obiedzie wyszedłem z domu i pojechałem moim motocyklem do apteki, by kupić coś Annabell od przeziębienia i gorączki,przed pojechaniem do ich domu jeszcze zahaczyłem o spożywczaka, by kupić czekoladę do picia,miałem nadzieję, że przy czekoladzie mi się zwierzy.

***

Zapukałem do drzwi,w drzwiach stała wystrojona Eveline :klik.Przyznam, że byłem w lekkim szoku, bo nigdy nie widziałem jej w takim wydaniu.
-Źle wyglądam?-spytała, gdy wpatrywałem się w nią dobre 3 minuty
-Właśnie dobrze,jestem w szoku, bo nigdy się tak nie ubierałeś-powiedziałem ściągając buty
-Ty lepiej idź się zajmij swoją księżniczką,wiem, że ci się podoba,macie na noc dom dla siebie-powiedziała i puściła mi oczko. Wiedziałem co miała na myśli, ale najpierw muszę się dowiedzieć czemu jest taka tajemnicza i skryta.
-baw się dobrze-powiedziałem do Eveline zamykając drzwi na klucz od środka.
Poszedłem do kuchni i zrobiłem Annabell gorącą czekoladę którą kupiłem po drodze do mieszkania.
-Hej piękna-powiedziałem i usiadłem na skrawku łóżka.Podałem jej gorącą czekoladę ,którą wzięła w ręce i się do mnie tylko uśmiechnęła.
-dziękuję-powiedziała,a raczej zaskrzeczała, bo ledwo co mówiła
Upiła łyk czekolady a ja jak taki głupek patrzyłem się na nią,jak się ślicznie uśmiecha,jak zjawiskowo wygląda w roztrzepanych włosach i bez makijażu.Nagle zobaczyłem ,że płacze i nie wiedziałem co mam zrobić.

-Dlaczego płaczesz?-spytałem i spojrzałem na jej pełne smutku oczy
-To nic...nie przejmuj się-powiedziała i wytarła szybko rękawem oczy i się sztucznie uśmiechnęła
-wolę jak masz prawdziwy uśmiech,a teraz mi powiedz, o co chodzi-powiedziałem naciskając na ostatnie słowa.
-To nie ma sensu i tak nie zrozumiesz-powiedziała odwracając głowę i dając spłynąć łzom.Wiedziałem, że coś jest nie tak, ale wolałem, żeby sama się otworzyła przede mną
Nagle przytuliła się do mnie z płaczem mówiąc jedynie "Proszę ,nie odchodź i nie pozwól mi odejść". Ja nic
nie mówiąc wtuliłem się w nią ,pozwoliłem się jej wypłakać na ramieniu.
-Bo...widzisz właśnie dowiedziałam się, że moi rodzice nie żyją-powiedziała i znów zaczęła płakać
-Cii...spokojnie-powiedziałem i pogłaskałem ją po głowie

Nie mogłem uwierzyć w to, co przed chwilą od niej usłyszałem,miałem jedynie nadzieję, że jak się wypłacze to powie co jej leży na sercu.Wiedziałem jak się czuje,ponieważ 6 lat temu też straciłem swoich rodziców.Pamiętam to, jak dziś,miałem, wtedy tylko 17 lat i jechaliśmy do domu z wakacji,nagle pijany kierowca(co dowiedziałem się później)wjechał na nasz pas i jechał centralnie na nas,ojciec myślał ze jak skręci w bok to da radę nas uratować...niestety ani mama ani ojciec nie przeżyli...

                                                                              *Eveline*
włącz muzyczkę
Liam otworzył mi drzwi do czarnego BMW i wsiadłam uważając przy tym, by nie zniszczyć pożyczonej sukienki od Annabell.Byłam ciekawa, gdzie tym razem mnie zabierze mój ukochany.Nie byliśmy parą tak dosłownie, ale się całowaliśmy,jeździliśmy na randki,trzymaliśmy się za ręce...to tak jak para kochających się ludzi, ale sama nie wiedziałam.Czułam, że z, nim jest, inaczej niż z facetami, z którymi byłam do tej pory.
Jechaliśmy już dobre 20 minut,nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu wysiądziemy.Nagle samochód się zatrzymał i moim oczom ukazał się przepiękny widok domu, a za, nim przepiękne jezioro oraz nikogo w pobliżu.Wszędzie cicho,jak byśmy nie byli w Londynie tylko zupełnie w innym miejscu.
Liam otworzył mi drzwi bym mogła wysiąść z samochodu.
-Li mogłeś powiedzieć, że zabierasz mnie w takie miejsce to bym ubrała się inaczej-powiedziałam całując chłopaka w policzek
-Nie mogłem ci powiedzieć, bo nie byłoby, wtedy niespodzianki-powiedział i pociągnął mnie za sobą do pięknego domu.Gdy weszłam do domku zobaczyłam pięknie umalowany oraz ustrojony dom oraz wszędzie porozrzucane płatki róż, które swoją ścieżką prowadziły do innego pomieszczenia. Liam zobaczył ,źe patrzę się w kierunku rozsypanych róż,lecz zaprowadził mnie do jadalni, gdzie grała piękna muzyka i na stole były świece, które oświetlały jedynie nasze twarze i jedzenie, które znajdowało się na stole.
-Boże Li nie musiałeś...musiało Cię to dużo kosztować-powiedziałam nie wierząc własnym oczom.
-Nie,trochę pomogła mi Stella i Joshep,no i Annabell powiedziała jakie lubisz wino i kwiaty-powiedział uśmiechając się do mnie. Po uroczej kolacji poszliśmy po ścieżce róż,moim oczom ukazała się przepiękna sypialnia, która była cała w różach a ich zapach docierał do wszystkich moich zmysłów.
Liam przywarł mnie do ściany i zaczął całować mnie najpierw po szyi a później tak zachłannie obracał swoim językiem w moich ustach jak, by chciał mnie pożreć.Jeszcze nigdy tak namiętnie mnie nie całował,musiała być do tego okazja.Zaczął ściągać mi sukienkę,ja dobrałam się do jego koszuli ,rozwaliłam przy tym mu guziki, ale, za to od razu było widać jego umięśniony tors po, którym jeździłam ręką.Przytuliłam się do niego i przejechałam paznokciami po jego żebrach...Dłonie pieszczące moje piersi sprawiły, że sutki zaczęły powoli sztywnieć. Także inne dotykające miejsca przez ukochanego sprawiły, że czułam napływająca wilgoć. Tymczasem dłonie sunące po udach dotarły do pośladków. Złączyłam uda razem przewidując następny ruch. Ale to nie pomogło. Jedna z dłoni zsunęła się z brzuszka, przez podbrzusze, dotarła do wzgórka łonowego wsuwając się między zwarte uda.Poczułam obezwładniająca falę gorąca wychodząca z krocza i promieniująca na całe ciało. Po chwili zmieniłam się miejscami z Liam'em i to ja pieściłam jego.Kochaliśmy się długo i namiętnie.Po wszystkim zasnęliśmy.Będę pamiętać ten wieczór bardzo długo.
***
Wyszedł dłuższy niż zwykle.Jest pikantny moment i mam nadzieję że przez to się nie zgorszycie :P
Jak wam się podoba ?
Następny nie wiem kiedy bo już zaczyna się szkoła :( To do następnego kochane:*